Coś w Drodze Mlecznej emituje promieniowanie rentgenowskie. Naukowcy próbują znaleźć jego źródło

Nasza galaktyka, choć czasami nazywana domem, jest na tyle duże i tajemnicza, że skrywa przed nami jeszcze wiele tajemnic. Jedną z nich stanowi źródło promieniowana rentgenowskiego, którego naukowcy nie są w stanie zlokalizować.

Nawet jeśli gołym okiem nie jesteśmy w stanie tego dostrzec, to na niebie zazwyczaj dzieje się znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Kiedy jednak do akcji wkroczą teleskopy rentgenowskie, to mogą uwiecznić efektowne widoki, o których w innym wypadku nie mielibyśmy pojęcia. Korzystając z takiego rozwiązania astronomowie zaobserwowali kosmiczne erupcje, których źródło znajduje się gdzieś w głębi Drogi Mlecznej.

XQC na ratunek, czyli jak odnaleźć źródło promieniowania rentgenowskiego

Gdzieś to rzecz jasna mało konkretne określenie, ale naukowcy nie mają innej możliwości: coś emituje promieniowanie rentgenowskie, lecz nie są w stanie stwierdzić, z czym mają do czynienia, ani gdzie się to coś znajduje. Pomóc w śledztwie ma nowa misja, w ramach której w przestrzeni kosmicznej znajdzie się instrument XQC (X-ray Quantum Calorimeter). Po dotarciu do celu za pośrednictwem rakiety suborbitalnej XQC zajmie się obserwacjami plamy światła rentgenowskiego z 50-krotnie wyższą rozdzielczością niż miało to miejsce wcześniej. Start misji przewidziano na 26 czerwca.

Historia mapowania nieba w oparciu o instrumenty wykrywające promieniowanie rentgenowskie sięga lat 60. ubiegłego wieku. Dzięki tego typu przedsięwzięciom naukowcy są w stanie identyfikować i katalogować poszczególne źródła promieniowania. Niektóre z nich oczywiście nadal stanowią zagadkę. To, o którym mowa, jest widoczne tylko częściowo i to jedynie z półkuli północnej. Przy okazji naukowcy, z Danem McCammonem na czele, mają swój typ co do źródła sygnału.

Ich zdaniem jest on związany z rozproszonym i rozgrzanym gazem, który zyskał swoją temperaturę za sprawą eksplozji supernowych. W ramach misji XQC zbadane zostaną dwa potencjalne źródła. Być może promieniowanie rentgenowskie pochodzi z gazu podgrzanego przez supernowe typu Ia, które występują przy obumieraniu masywnych gwiazd. A tak się składa, iż w wewnętrznej części naszej galaktyki nie brakuje tego typu obiektów. Drugi scenariusz zakłada natomiast kluczową rolę supernowych typu II. Stojące za nimi gwiazdy są nawet masywniejsze i osiągają wyższe temperatury oraz jasności. Występują w aktywnych regionach gwiazdotwórczych, a jeden z takowych znajduje się w wewnętrznym ramieniu spiralnym Drogi Mlecznej.

Supernowe w roli winowajców?

XQC przeanalizuje promieniowanie rentgenowskie w poszukiwaniu śladów tlenu i żelaza. Jeśli tlenu będzie dużo, to szala przechyli się w stronę supernowej typu II. Gdyby wykryto go mniej, to bardziej prawdopodobnymi sprawcami zamieszania okażą się supernowe typu Ia. Dlaczego akurat tak? Do supernowych typu Ia prowadzą mniej masywne gwiazdy, które spalają się przez dłuższy czas, przez co zostaje im mniej tlenu niż w przypadku supernowych typu II.