Japończycy nie planowali zabijać Żydów jak III Rzesza. Woleli czerpać z nich korzyści

Rodzina Mornsteinów mieszkała w Nagasaki w 1908 roku. Japończycy nie szykanowali Żydów. Doceniali ich żyłkę do interesów. New York Orsay Publishing

Jesienią 1940 roku przebywający w Kraju Kwitnącej Wiśni Niemcy nie mogli uwierzyć własnym uszom. Państwowe japońskie radio nadawało audycję o Żydach. Co więcej, w owej radiowej pogadance o starozakonnych wyrażano się w samych superlatywach! Jakby tego było mało, prowadzący program surowo potępił antysemickie ekscesy III Rzeszy i obwieścił na falach eteru, że powinnością Japonii jest zaopiekować się uciśnionym azjatyckim narodem, jakim bez wątpienia są Żydzi. Był to kolejny krok mający na celu przekonanie amerykańskich wyznawców judaizmu do poparcia sprawy Krainy Wschodzącego Słońca. Nic takiego jednak nie nastąpiło, a rok później wojna z USA stała się faktem, co nie pozostało bez wpływu na sytuację przebywających na ziemiach Cesarstwa Izraelitów. 

GETTO MADE IN JAPAN

Po ataku na Stany Zjednoczone Japończycy radykalnie ograniczyli wpuszczanie nowych żydowskich uchodźców na okupowane przez siebie tereny. Jednocześnie Tokio nie miało najmniejszego zamiaru rozpocząć prześladowania Żydów, którzy już znaleźli się w Japonii, Mandżukuo i Chinach. Nadal doceniano żydowską żyłkę do interesów i zamierzano wykorzystać ją dla dobra Cesarstwa. Równocześnie wyznawcy judaizmu mieli być poddani ścisłej obserwacji w celu wykrycia ukrywających się wśród nich ewentualnych alianckich szpiegów.

Wkrótce sytuacja szukających azylu na Dalekim Wschodzie wyznawców judaizmu zaczęła systematycznie się pogarszać. Niemcy organizowali w Japonii antysemickie wystawy i wydawali publikacje ukazujące Żydów jako podludzi. W Cesarstwie powoli zaczęły narastać nastroje antyżydowskie. Wyraźnym znakiem zmiany nastawienia Tokio do starozakonnych stało się utworzenie w roku 1943 getta w Szanghaju. Nie zamknięto w nim jednak wszystkich Izraelitów, lecz tylko tych, którzy przybyli do miasta po 1937 roku i bezpaństwowców. Mieszańcy świeżo powstałej żydowskiej dzielnicy następne dwa lata spędzili balansując na krawędzi śmierci z głodu. W dodatku cały czas nękał ich strach przed pogromem, do którego na szczęście nigdy nie doszło. W przeciwieństwie jednak do swoich krewnych, którzy pozostali w Europie, większość z nich dożyła końca wojny. W chwili wyzwolenia Szanghaju w getcie żyło 13 469 starozakonnych.

Żydzi, którzy zbiegli na Daleki Wschód, wybrali dobry kierunek. Dzięki wciąż żywej wśród Japończyków pamięci o Jacobie Henrym Schiffie znaleźli tu schronienie przed nazistowskim szaleństwem. Ironii całej tej sytuacji dodaje fakt, że państwo, które ich przyjęło, dopuściło się niezliczonych zbrodni na innych grupach narodowościowych i walczyło przeciwko aliantom dłużej niż sama III Rzesza.

  • Kategoria: Wojny
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 4/2016
  • c
Komentarze