Gruzini w polskich szeregach

Andrzej Krajewski

Historyk, publicysta, Autor książek „Między oporem i współpracą” i "Największe wpadki tajnych służb w XX wieku”.

Pod koniec 1921 r. u ministra spraw wojskowych gen. Kazimierza Sosnkowskiego zjawił się prezes Komitetu Polsko-Gruzińskiego Sergo Kuruliszwili. Prosił, by przyjęto do polskich szkół wojskowych grupę gruzińskich oficerów i podchorążych, którzy w Konstantynopolu żyli w nędzy. W tym samym czasie podobną prośbę przekazał ambasadzie RP w stolicy Turcji przedstawiciel emigracyjnego rządu Gruzji. Informacje o tych wydarzeniach trafiły do Piłsudskiego. Ten zaś bez wahania postanowił wesprzeć sojusznika.

Rzeczpospolita nie postępowała bezinteresownie. Całą operację nadzorował Oddział II Sztabu Generalnego (czyli wywiad wojskowy) i jak ogłoszono w sporządzonym wówczas raporcie, dalekosiężnym celem stało się przygotowanie kadr przyszłej armii gruzińskiej oraz „stworzenie ośrodka dywersyjnego na Kaukazie w razie starcia z Rosją”.

W SŁUŻBIE RZECZYPOSPOLITEJ

Pierwszych 25 młodych kadetów przybyło do Polski w grudniu 1921 r., by rozpocząć naukę w Szkole Podchorążych w Warszawie. Po kursie wstępnym wylądowali w szkołach oficerskich poszczególnych rodzajów wojsk. Prawie wszyscy przybysze z Kaukazu zrobili furorę. Wykładowcy chwalili ich za wiedzę i zaangażowanie. Największy zachwyt wzbudziło 11 Gruzinów w Oficerskiej Szkole Kawalerii w Grudziądzu. Okazali się znakomitymi jeźdźcami i jeszcze lepszymi szermierzami. Entuzjastyczne opinie o kadetach sprawiły, że w połowie 1922 r. polskie Ministerstwo Spraw Wojskowych zaprosiło na przeszkolenie również gruzińskich oficerów wyższych rangą, w tym 6 generałów. Weterani, którzy mieli za sobą nawet 4 wojny, z wielką pokorą zasiedli w ławach Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie.

Wkrótce komendant uczelni gen. Aureli Serda-Teodorski zaczął słać zwierzchnikom entuzjastyczne opinie o uczniach. O studencie gen. Aleksandrze Koniaszwilim napisał: „Bardzo dobry oficer, może posłużyć młodszym za wzór”. Pomimo że Gruzini błyskawicznie zdobyli uznanie, rząd polski długo zwlekał z decyzją, co zrobić z 48 podchorążymi i 42 oficerami tej narodowości, studiującymi w Rzeczypospolitej. Działo się tak, bo z polityki wycofał się Józef Piłsudski. Dopiero w czerwcu 1924 r. na mocy rozporządzenia prezydenta Stanisława Wojciechowskiego gruzińscy oficerowie dostali zezwolenie na zawarcie kontraktów z polską armią. Jednak prawa do tego odmówiono 20 najwyższej rangi oficerom, bojąc się, że trzeba im będzie przydzielić stanowiska dowódcze. W końcu protest Oddziału II Sztabu Generalnego sprawił, że rząd zdecydował się wypłacać im pensję bez obarczania jakąkolwiek funkcją. Dopiero przejęcie w 1926 r. władzy przez marszałka Piłsudskiego zmieniło sytuację Gruzinów – z dnia na dzień stali się największą mniejszością narodową wśród kadry oficerskiej polskiej armii. Przydzielono ich bowiem do konkretnych jednostek na dość istotne stanowiska. Gen. Koniaszwili został zastępcą dowódcy 28. Dywizji Piechoty, zaś dowodzący podchorążymi podczas obrony Tyflisu gen. Aleksander Czcheidze – zastępcą dowódcy 14. Dywizji Piechoty.

„Dwudziestu pięciu Gruzinów ukończyło wyższe akademie wojskowe. Wszyscy uważani byli za jednych z najlepszych instruktorów w Wojsku Polskim” – napisał o nich we wspomnieniach gen. Aleksander Zachariadze. On sam nie otrzymał żadnego stanowiska w siłach zbrojnych, lecz mieszkając w Warszawie, pełnił funkcję nieoficjalnego przedstawiciela gruzińskiego rządu emigracyjnego.

Gruzini służący w armii Rzeczypospolitej nigdy nie przyjęli polskiego obywatelstwa. Na co dzień też traktowano ich jako bezpaństwowców. Jednak gdy we wrześniu 1939 r. III Rzesza najechała na Polskę, nie odnotowano ani jednego wypadku, by któryś z nich odmówił wykonania rozkazu lub porzucił swą jednostkę. Kolejną heroiczną kartę w swym życiorysie zapisał kapitan Artemi Aroniszydze, dowodząc Drugim Batalionem 41. Suwalskiego Pułku Piechoty. Podczas oblężenia Warszawy jego oddział bronił odcinka frontu „Ochota”. Przez 18 dni ciężkich walk odparto tam wszystkie niemieckie ataki i w dniu kapitulacji żołnierze zajmowali te same pozycje, co na początku oblężenia. Dowódca obrony Warszawy gen. Rómmel udekorował – już majora – Aroniszydze krzyżem Orderu Virtuti Militari.

  • Kategoria: Wojny
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus
  • c
Komentarze