Zakon w cieniu herezji. Posądzano ich o najgorsze zbrodnie, ale chodziło o ich bogactwo

Templariusze byli oddani wierze, ale podczas rytuałów inicjacyjnych rzekomo... pluli na krzyż. Nawet jeśli tak było, robili to wbrew sobie – szykując się psychicznie na tortury, którym poddadzą ich „niewierni”, gdy rycerze trafią do niewoli. Fot. BE&W

Proces templariuszy był prawdopodobnie podyktowany żądzą przejęcia przez króla Francji ich bogactw. Jednak naciągane oskarżenia o herezję powtarzano tak wytrwale, aż uwierzyła w nie spora część chrześcijańskiego świata

W grudniu 1307 r. król Aragonii Jakub II zarządził aresztowania templariuszy – rycerzy i zakonników, którzy od ponad stu lat, ramię w ramię z mieszkańcami Półwyspu Iberyjskiego wypierali stamtąd Maurów. Król uderzył w zakon niechętnie, pod naciskiem papieża. W więzieniu znalazł się m.in. mistrz Aragonii Exemen de Lenda. Jego następcy Ramonowi Sa Guardia udało się jednak zorganizować opór. Zamknął się w zamku w Miravet i stamtąd tak pisał do króla Aragonii: „Żal mi was, królu, króla Francji i wszystkich katolików, bo cała ta sprawa przyniesie więcej szkody wam niż nam, którzy musimy ścierpieć zło, które nam wyrządzacie”.

Miravet zostało wzięte głodem dopiero w listopadzie 1308 r. Padły też inne twierdze templariuszy w Hiszpanii, a rycerze znaleźli się w więzieniach. Tak kończyła się potęga najbogatszego i najbardziej walecznego w średniowiecznej Europie zakonu rycerskiego.

Najgorszy los spotkał jednak templariuszy we Francji, bo to tam przez kilka lat na oczach Europy odbywał się pokazowy proces rycerzy. Zakon został oskarżony o herezję. Zarzuty zebrali i ogłosili światu urzędnicy króla Francji Filipa IV. Papież Klemens V nie próbował ich podważać, chociaż mógł zrobić dla templariuszy wiele, bo podlegali jemu, a nie władzy świeckiej. 22 marca 1312 r., po trwającym pięć lat procesie, Klemens V ogłosił na soborze w Vienne pod Lyonem, że zakon templariuszy ulega kasacie. Jednym swoim rozporządzeniem papież dokonał tego, czego muzułmanie przez lata nie po-trafili dokonać siłą. Jak mogło do tego dojść?

ORGANIZACJA TEMPLARIUSZY

Templariusze nazywali swoje siedziby „templum”, na pamiątkę domu macierzystego w Jerozolimie. Na czele zakonu stał wybierany dożywotnio wielki mistrz. W dwustuletnich dziejach templariuszy było ich 22.

Zakon dzielił się na prowincje, którymi zarządzali mistrzowie prowincji, zwani także komandorami. Na prowincje składały się komandorie z kilkoma lub kilkunastoma domami, przy czym w Ziemi Świętej i na Półwyspie Iberyjskim były one warownymi zamkami, a w Europie miały raczej charakter folwarków.

LWY W BOJU

W ciągu prawie dwustu lat swojej historii templariusze cieszyli się wśród chrześcijan znakomitą reputacją. Kilkadziesiąt lat przed procesem, wytoczonym templariuszom przez francuskiego króla, biskup Akki Jakub z Vitry pisał o nich w „Dziejach Jeruzalem” jako o „lwach w boju, łagodnych jak baranki w domu, w polu srogich rycerzach, w kościele niby eremitach lub mnichach, nieustępliwych i okrutnych dla nieprzyjaciół Chrystusa, łaskawych i łagodnych dla chrześcijan”.

Zakon ubogich rycerzy Chrystusa i świątyni Salomona (z łac. Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis) powstał na początku XII w. Początki były skromne. Po pierwszej krucjacie i utworzeniu Królestwa Jerozolimy francuski rycerz Hugon z Payns z kilkoma towarzyszami złożył na ręce patriarchy Jerozolimy trzy śluby zakonne: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, tworząc coś w rodzaju bractwa. Król Jerozolimy postanowił wykorzystać nowo powstałą drużynę do obrony Ziemi Świętej. Trzeba było tylko znaleźć sposób, by pogodzić misję walki zbrojnej ze świątobliwym życiem zakonnym. Król zwrócił się w tej sprawie do Bernarda opata Clairvaux, który opracował dla zakonu regułę.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia Ekstra 1/2016
  • c
Komentarze