Zakon w cieniu herezji. Posądzano ich o najgorsze zbrodnie, ale chodziło o ich bogactwo

Templariusze byli oddani wierze, ale podczas rytuałów inicjacyjnych rzekomo... pluli na krzyż. Nawet jeśli tak było, robili to wbrew sobie – szykując się psychicznie na tortury, którym poddadzą ich „niewierni”, gdy rycerze trafią do niewoli. Fot. BE&W

Mimo ślubów ubóstwa templariusze gromadzili olbrzymie bogactwa – walka z niewiernymi okazała się niezwykle kosztowna. Mieli kilka źródeł dochodów. Od połowy XII w. templariuszy zaczęto obsypywać nadaniami w całej Europie, mieli więc posiadłości we Francji, Anglii, na Węgrzech, we Włoszech i w Niemczech, a na Półwyspie Iberyjskim obejmowali zamki na obszarach graniczących z muzułmanami, których wspólnie z Portugalczykami i Hiszpanami próbowali się stopniowo pozbyć. W XIII w. pojawili się nawet w Polsce. Swoje komandorie utrzymywali na Pomorzu Zachodnim, na Śląsku i na Podlasiu, m.in. w Czaplinku, Wałczu, Myśliborzu i Sulęcinie. Jak obliczył jeden z doradców króla Francji Filipa IV Pierre Dubois (który odegrał kluczową rolę w procesie zakonu), roczne przychody templariuszy m.in. z europejskich posiadłości, równały się kilkuset tysiącom kilogramów srebra!

Dodatkowym źródłem dochodów stała się dla nich flota, z której korzystali pielgrzymi [patrz ramka obok: Jak agencja podróży]. Zapewne największe stanowiła jednak ich działalność finansowo-bankierska, pod wieloma względami pionierska. Ich komandorie były rozsiane po całej Europie, dzięki czemu udało im się stworzyć niezwykle skuteczny system bankowy. Pielgrzymi wyruszający w podróż oddawali templariuszom w depozyt swoje środki i otrzymywali w zamian weksel, który mogli zrealizować w Ziemi Świętej. W międzyczasie, a podróże trwały wtedy miesiącami, templariusze mogli tymi pieniędzmi obracać.

Nic dziwnego, że zadłużeni byli u nich nawet monarchowie. Gdy pożyczali pieniądze, wymagali sowitego zastawu. Kiedy cesarz Baldwin II z Konstantynopola wziął od nich sporą sumę, musiał dać jako zabezpieczenie relikwie Krzyża Świętego.

Długi u zakonu miał również francuski król Filip IV. Templariusze  prowadzili zresztą francuskiemu królowi rachunkowość i wykonywali dla niego operacje bankowe. Spłacali też za niego długi zaciągnięte u francuskich poddanych i włoskich bankierów. Współpraca ta trwała jeszcze w 1306 r., kiedy to według niektórych historyków Filip IV planował już operację przeciwko zakonowi. Według Malcolma Barbera w ciągu 10 lat panowania francuskiego władcy templariusze odgrywali taką samą rolę w finansach korony francuskiej jak za poprzednich władców. Historyk jest pewien, że nie byłoby to możliwe, gdyby Filip nie wierzył w doświadczenie i uczciwość templariuszy. Tym bardziej że zachowywali się oni wobec króla Francji niezwykle lojalnie. Opowiedzieli się nawet po jego stronie w sporze z papieżem, któremu formalnie zakon podlegał. Wielki mistrz Jakub z Molay był ojcem chrzestnym Ludwika, syna Filipa. „Dlatego przyczyn upadku Świątyni należy szukać w motywach działania króla Francji i jego ministrów, a nie w samym zakonie” – pisze Barber. A motywem Filipa, który unieważnił wcześniejsze dobre relacje z templariuszami, był pusty skarb.

JAK AGENCJA PODRÓŻY

Od momentu powstania zakonu aż do 1244 r., kiedy chrześcijanie stracili Jerozolimę, templariuszom udało się stworzyć doskonale działającą (używając współczesnego języka) agencję podróży. Celem była oczywiście Ziemia Święta. Pielgrzymi mogli korzystać ze statków krążących po Morzu Śródziemnym i po Atlantyku (co nie podobało się Wenecjanom i Genueńczykom).

Z samego portu w Marsylii templariusze zabierali ok. 4 tys. pielgrzymów rocznie. Mieli prawie wyłączny dostęp do wielu portów, m.in. do Monako, St. Valery czy Brindisi. W Bretanii rzucali kotwicę w Ile-aux-Moines, gdzie na pokład wchodzili głównie pielgrzymi podążający do Santiago de Compostela. Najważniejszym dla nich portem było jednak La Rochelle, na zachodnim wybrzeżu Francji. Kiedy chrześcijanie stracili Jerozolimę, rycerze zakonni nadal używali swojej floty do przewożenia towarów.

W POSZUKIWANIU GOTÓWKI

Ojciec pozostawił Filipowi olbrzymi dług po walkach przeciw Aragonii. Skarbiec pustoszał też z powodu wojen z Anglią i Flandrią, dlatego król próbował nawet nałożyć na duchowieństwo podatek, czym doprowadził do konfliktu z papieżem Bonifacym VIII. Filip zdecydował się też na uwięzienie i konfiskatę własności włoskich bankierów w 1291 r., a w 1306 r. to samo zrobił z mieniem Żydów, których wypędził z Francji (notabene, po jego śmierci sprowadzono ich z powrotem).

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia Ekstra 1/2016
  • c
Komentarze