WALKIRIE, KRÓLOWE I ZDOBYWCZYNIE AMERYKI

Motyw walczącej kobiety przyjął w islandzkich sagach postać opowieści o wojowniczej księżniczce, którą nazywano „żeńskim królem” (meykongr), w odróżnieniu od królowej (drottingr) – żony króla. Meykongr pozostawała niezamężna i rządziła krajem niczym prawdziwy władca. Świetnym przykładem jest Thornbjörg z „Sagi o Hrolfie synu Gautreka”: „Wieść niesie, że była lepsza w żeńskich umiejętnościach od jakiekolwiek innej kobiety. Nauczyła się również kruszenia kopii oraz walki mieczem i tarczą, opanowując te umiejętności tak doskonale jak żaden rycerz, który trenował dworską sztukę władania bronią”. Jej ojciec, król Eryk, wcale nie był zadowolony z męskich upodobań córki, ale zgodził się oddać jej w panowanie trzecią część królestwa. Arogancka wojowniczka uważała, że żaden mężczyzna nie może się z nią równać w rycerskich umiejętnościach i nie zamierzała nikogo poślubić. Zalotników witała kpinami, a niektórych nawet okaleczała. Kazała nazywać siebie męskim imieniem Thorberg i każdy, kto ośmielił się nazwać ją dziewczyną lub kobietą, miał kłopoty. Thornbjörg trafiła jednak na pogromcę. W walnej bitwie pokonał ją Hrolf Gautreksson. A poskramiając waleczną władczynię, zyskał małżonkę.

Inną wojowniczą niewiastą, która broniła dostępu do swojego łoża, była królowa Olof z „Sagi o Hrolfie Kołku”. Miała w zwyczaju nosić kolczugę, hełm i miecz. Pomimo że była surowa i dumna, uważano ją za świetną partię. Ona jednak odsyłała z niczym wszystkich zalotników. Jednym z nich był król Helgi, który przybył do królestwa Olof na czele armii. Kobieta zaprosiła go na ucztę i podstępnie upiła, zwodząc zgodą na małżeństwo. Nieprzytomnemu ogoliła głowę, wysmarowała mu ciało smołą i wsadziła go do worka. Następnie rozkazała zanieść pakunek na statek Helgiego. Upokorzenie nie osłabiło determinacji króla. Helgi postanowił pokonać wybrankę jej własną bronią: podstępem. Przebrał się za włóczęgę i ukrył w lesie dwie skrzynie ze skarbami. Wiedząc, że Olof jest chciwa, zwabił ją samą do lasu pod pozorem oddania skarbu. Tam ujawnił swoją tożsamość, ale nie chciał już ręki królowej – zadowolił się zaspokojeniem fizycznej żądzy. Tak ukarał królową za upokorzenie swej męskiej dumy.

Na przełomie XII i XIII w. takie kobiece postawy były już niespotykane, dlatego Saxo Grammaticus dokładnie objaśnił swoim czytelnikom charakter wojowniczych niewiast: „W Danii żyły kiedyś kobiety, które ubierały się na męską modę i każdą chwilę spędzały na ćwiczeniu żołnierskich umiejętności. [...] Jak gdyby zapomniały o swoim prawdziwym jestestwie, przedkładały twardość nad ponętnością, celowały w konflikty a nie w pocałunki, smakowały krew, a nie wargi, szukały starcia na miecze, a nie objęć ramion. Ich dłonie, które powinny tkać, pasowały do broni, pragnąc nie formować, ale zabijać”. Wojowniczki zniknęły wraz z łupieżczymi wyprawami wikingów, by powrócić dopiero w armiach XX w. 

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
  • c
Komentarze