Ten człowiek chciał zabić rosyjskiego cara. Był samurajem

ZAKRWAWIONA KOSZULA

W Rosji przy monasterze św. Mikołaja na Białej Górze na Uralu wzniesiono w dniu zamachu krzyż. W czerwcu 1893 r. poświęcono kamień węgielny pod budowę cerkwi-pomnika upamiętniającego wydarzenia z Otsu. Rok później świątynia była gotowa.

Zamach na carewicza był wydarzeniem epizodycznym, ale gdyby zakończył się śmiercią Mikołaja, historia Rosji mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Niebawem, w roku 1894, po śmierci ojca to Mikołaj został nowym i – jak się okazało – ostatnim carem Rosji. Za jego panowania stosunki z Japonią wkroczyły w nową fazę: doszło do wojny rosyjsko-japońskiej (1904–1905), którą imperium z kretesem przegrało. Jeszcze bardziej dramatyczny był koniec panowania Mikołaja – najpierw rewolucja lutowa, potem bolszewicka, następnie wojna domowa i śmierć z rąk bolszewików w Jekaterynburgu (1918).
Historia w zadziwiający sposób połączyła tę śmierć z zamachem z 1891 r. Otóż w Ermitażu  przechowywano koszulę ze śladami krwi Mikołaja – właśnie tę, którą miał na sobie w chwili zamachu. W roku 1993 badacze rosyjscy próbowali wyodrębnić z niej DNA Mikołaja. Miało to pomóc przy identyfikacji
szczątków, które odnaleziono w Jekaterynburgu w miejscu kaźni cara i jego rodziny.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 12/16
  • c
Komentarze