Ten człowiek chciał zabić rosyjskiego cara. Był samurajem

BOHATERKA Z BRZYTWĄ

Po zamachu cała Japonia była w szoku. Rząd obawiał się daleko idących skutków – nie wykluczał nawet wypowiedzenia wojny przez Rosję, do czego Japonia absolutnie nie była gotowa. Ministrowie spraw wewnętrznych i zagranicznych podali się do dymisji. Ujętego zamachowca pośpieszne przesłuchano. Oświadczył, że chciał poprzez swój atak zwrócić uwagę na niedolę samurajów pozbawionych swych dawnych przywilejów. Swoistą ulgą dla rządzących był fakt, że Tsuda Sanzo działał samodzielnie, a nie w ramach szerszego spisku o politycznym charakterze. Zamachowca próbowano sądzić na podstawie paragrafu mówiącego o… ataku na członka japońskiej rodziny cesarskiej. Groziła mu kara śmierci. Tego żądała zresztą opinia publiczna i politycy. Jednak car Aleksander III oświadczył, że w razie wydania wyroku śmierci na niedoszłego zabójcę prosiłby o łaskę dla niego. Ostatecznie więc Tsudę skazano na dożywocie. Zresztą kilka miesięcy po uwięzieniu zachorował i zmarł.

Japończycy wciąż czuli jednak wstyd. Dlatego jedno z miast zakazało nazywać dzieci imieniem Sanzo, zaś wszystkim o nazwisku Tsuda nakazano je zmienić. 20 maja 26-letnia Yuko Hatakeyama ze zubożałej rodziny samurajskiej pojechała pociągiem do Kioto i niedaleko pałacu cesarskiego podcięła sobie gardło brzytwą. Chciała w ten sposób przebłagać cesarza i zmyć hańbę Japonii. Nie udało się jej uratować. Zmarła tydzień później, zostawiając listy do cesarza i cara Rosji. Prasa japońska okrzyknęła ją bohaterką.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 12/16
  • c
Komentarze