Ten człowiek chciał zabić rosyjskiego cara. Był samurajem

CAREWICZ Z BLIZNĄ

Chwyciwszy Tsudę, rikszarze wytrącili mu z ręki miecz i powalili napastnika na ziemię. Jednocześnie zamachowca dopadł inny policjant, który uderzył go – ale niezbyt mocno – mieczem w szyję. Rana nie była niebezpieczna, jednak Tsuda i tak zalał się krwią, podobnie jak Mikołaj. Dopiero gdy zamachowca odciągano z ulicy, ze swej rikszy wydostał się kompletnie zszokowany zdarzeniem książę Taruhito.

Tymczasem ranny carewicz – upewniwszy się, że Japończyk już go nie ściga – zatrzymał się za rogiem budynku nieopodal. Policjanci zaprowadzili go do pobliskiego warsztatu krawieckiego, którego właściciel
– specjalista od szycia kimon – położył Mikołaja na kozetce. Ręcznikiem udało mu się powstrzymać krwawienie. Potem przybył lekarz, który zbadał ranę carewicza. Okazało się, że nie jest groźna. Choć miała długość 9 centymetrów, nie była zbyt głęboka. Także kości pozostały całe.

Mikołaj, choć zszokowany i osłabiony, okazywał nawet poczucie humoru. Gdy zjawili się przy nim japońscy dygnitarze, usiłował żartować. Wzbudził tym zresztą uznanie Japończyków. Kiedy Mikołaj pokazał się na ulicy, tłum klęknął, pozdrawiając gościa. Rannego przewieziono do hotelu w Kioto. Tam zjawił się, wysłany przez samego japońskiego cesarza Mutsuhito, książę Kitashirakawa z zespołem chirurgów. Potwierdzili, że rana nie jest ciężka. Carewiczowi pozostała z czasem tylko blizna z prawej strony głowy. Poważniejsze były skutki polityczne. Poruszony cesarz udał się na spotkanie z carewiczem. Mikołaj, teraz już bardziej speszony i przestraszony, oświadczył, że chce wrócić do floty czekającej w Kobe. Już na statku carewicza odwiedził premier. Cesarz zaś publicznie wyraził ubolewanie z powodu całego wydarzenia i próbował zachęcić Mikołaja do dalszego pobytu w Japonii. Ale żaden z tych
gestów nie przekonał już Rosjanina. Wizyta została ostatecznie przerwana i rosyjska flota
wyruszyła do Władywostoku.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 12/16
  • c
Komentarze