Rzym na pastwie Wandalów. Czy wiesz, że możesz być z nimi spokrewniony?

W 455 r. Wandalowie zgarnęli również to, co w 410 r. przeoczyli inni zdobywcy Rzymu: Wizygoci. Wedle przekazów historycznych ludzie Genzeryka przejęli m.in. skarby ze Świątyni Jerozolimskiej, kilkaset lat wcześniej zrabowane przez Rzymian (np. wielką menorę, obok na obrazie). Bridgeman / Photo Power

Wieczne Miasto padło w 455 r. ofi arą pamiętnej napaści Wandalów. To barbarzyńskie plemię przez kilka wieków mieszkało nad Wisłą. Niewykluczone, że dzisiejsi Polacy noszą jego geny.

W stolicy państwa cezarów panował chaos. Tysiące mieszkańców biegały po ulicach, szukając najlepszej drogi ucieczki. Wśród krzyków, przekleństw i płaczu ludzie tłoczyli się przed bramami, rozpychali, tratowali. Bezlitośni  Wandalowie podobno byli już blisko, czasu pozostawało coraz mniej!

Z miasta uciekał także cesarz Petroniusz Maksimus, otoczony grupą współpracowników i senatorów. Oddział gwardzistów torował im drogę przez oszalały tłum. W miarę oddalania się od pałacu ochrona jednak topniała. Żołnierze chyłkiem oddalali się od imperatora i ulatniali w wąskich uliczkach.

W pewnej chwili fala uciekinierów porwała grupkę coraz bardziej przerażonych dostojników. Unoszony przez tłum cesarz rozglądał się na wszystkie strony, ale nie dostrzegł już żadnego ze swych ludzi. Nie miał wyboru – musiał uciekać sam.

„To on! Cesarz!” – krzyknął nagle jakiś mężczyzna, wskazując na Petroniusza. „Uzurpator! – wołał ktoś inny. – Przez niego to wszystko!”. Władca spostrzegł ze zgrozą, że błyskawicznie tworzy się wokół niego krąg ludzi o wściekłych twarzach. Nie miał już gdzie uciekać. Patrząc na Petroniusza z nienawiścią, ludzie zaczęli podnosić z ziemi kamienie. Cesarz, który swą polityką ściągnął im na głowę straszliwych Wandalów, znalazł się teraz na ich łasce.

Z ZIEMI POLSKIEJ DO WŁOSKIEJ

Germańscy Wandalowie pochodzili prawdopodobnie ze Skandynawii i Jutlandii. W II w. p.n.e. zawędrowali na ziemie w granicach obecnej Polski. Około 120 r. p.n.e. Wandalowie żyli już na Śląsku, potem rozprzestrzenili się na inne tereny pomiędzy Odrą i Bugiem. Mieszali się z żyjącą tam już od dawna ludnością – Lugiami. W efekcie autorzy starożytni używali na ich okreś lenie zarówno terminu Wandalowie, jak i Lugiowie.

Nic dziwnego, że Henryk Sienkiewicz wprowadził do powieści „Quo vadis” postać Ligii, niewolnicy z plemienia Lugiów. W ślad za niektórymi ówczes nymi historykami uważał błędnie, że Lugiowie byli Słowianami, których dalecy potomkowie mieli założyć po wiekach państwo polskie. Bo wielowiekowe zamieszkiwanie Wandalów nad Odrą i Wisłą od dawna rodziło pytania na temat związków tego plemienia z późniejszym państwem polskim. Na przełomie XII i XIII w. Wincenty Kadłubek donosił, że nazwa Wandalowie wzięła się od… Wandy, co nie chciała Niemca. Dwa stulecia później mnich Dzierzwa ogłosił w swej kronice, że Polacy pochodzą od Wandala, potomka biblijnego Noego w 12. pokoleniu.

Jakie są fakty? Wandalowie włączyli się nad Wisłą w lukratywny handel bursztynem. Eksportowali na południe „bałtyckie złoto”, otrzymując w zamian rzymskie monety, naczynia, ozdoby itd. W okolicy Krakowa odkryto pozostałości wandalskich warsztatów garncarskich z piecami do wypalania ceramiki z II w. Na zachodnim Mazowszu i w Górach Świętokrzyskich działały z kolei wielkie centra wytopu żelaza, który był specjalnością Wandalów. Produkowali ten metal w tysiącach dymarek, a swoim zmarłym wkładali do grobów głównie żelazną broń i ozdoby. Według części archeologów ziemie „polskie” były w tym okresie potężnym ośrodkiem produkcji i eksportu żelaznej broni. Wandalowie sprzedawali ją germańskim pobratymcom nieustannie walczącym z Rzymianami i między sobą.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 4/2016
  • c
Komentarze