Rzym na pastwie Wandalów. Czy wiesz, że możesz być z nimi spokrewniony?

W 455 r. Wandalowie zgarnęli również to, co w 410 r. przeoczyli inni zdobywcy Rzymu: Wizygoci. Wedle przekazów historycznych ludzie Genzeryka przejęli m.in. skarby ze Świątyni Jerozolimskiej, kilkaset lat wcześniej zrabowane przez Rzymian (np. wielką menorę, obok na obrazie). Bridgeman / Photo Power

Tak zakończyło się 78dniowe panowanie Petroniusza Maksimusa. W chaosie przed atakiem Wandalów zginął również prawdopodobnie jego syn Palladiusz, nieszczęsny pan młody, przez którego małżeństwo wybuchła wojna.

Nie napotykając żadnego oporu, Wandalowie wylądowali tymczasem u ujścia Tybru. Tysiące brodatych wojowników, uzbrojonych we włócznie, miecze i wielkie okrągłe tarcze, ruszyły w górę rzeki ku Rzymowi. Towarzyszyły im liczne oddziały ich afrykańskich sojuszników – ciemnoskórych, przyodzianych na biało Mauretańczyków.

Próbę ocalenia Rzymu podjął papież Leon I, błagając Genzeryka o powstrzymanie się od masakry i zniszczenia miasta. Nie wiadomo, czy złożył prośbę przez posłańców, czy też sam wyszedł za mury i spotkał się z królem osobiście. Wandalski władca był wyznawcą ariańskiej wersji chrześcijaństwa i do katolicyzmu odnosił się wrogo. Bądź co bądź wierzył jednak w tego samego Boga, co papież i Rzymianie. Być może ten argument do niego dotarł, gdyż obiecał, że jego wojska nie dokonają ogólnej rzezi mieszkańców i nie będą niszczyć katolickich świątyń. Jak na ówczesne warunki, była to bardzo humanitarna decyzja. Nie została jednak, niestety, w pełni zrealizowana.

GRABIEŻ PO CHRZEŚCIJAŃSKU

Wandalowie wkroczyli do Rzymu 2 czerwca i zaczęli plądrować metropolię. Miasto pogrążyło się w jeszcze większym chaosie. Tysiące rozochoconych wojów rozbiegły się po ulicach, urządzając polowanie na ludzi. Kto nie stawiał oporu, dołączał do kolumn brańców, które barbarzyńcy pędzili następnie na wybrzeże. Kto się bronił, ginął przebity włócznią lub zatłuczony toporem. 

Genzeryk ulokował się w pałacu cesarskim, skąd kierował operacją wielkiego rabunku miasta. Ze skarbca cesarskiego wyniesiono całe zapasy złota, srebra i miedzi. Dewastowano pałace, bogate domy, budynki publiczne. Najeźdźcy rabowali kosztowności, rzeźby, przedmioty liturgiczne, szaty, ozdoby, wywożąc je w ogromnych ilościach na swoje okręty. Zniszczyli dach zamkniętej świątyni Jowisza, zdzierając z niego pozłacane dachówki (pogańskie światynie, choć oficjalnie już zamknięte, wciąż pełne były rozmaitych skarbów). Tłukli i rozbijali to, co mogło kryć cokolwiek wartościowego. Zagarnęli wszystko, czego kilkadziesiąt lat wcześniej nie złupili Wizygoci, zdobywcy metropolii z 410 r. [patrz: Wizygoci w Rzymie].

Grabież Wiecznego Miasta trwała dwa tygodnie. Liczba ofiar nie jest znana, ale zapewne było ich niemało. Choć Genzeryk obiecał papieżowi, że ograbi miasto humanitarnie i po chrześcijańsku, nie miał pełnej kontroli nad swoimi wojownikami. Pomimo zapewnień o oszczędzeniu kościołów, co najmniej jeden poszedł z dymem, a wiele innych zostało zdewastowanych.

Wandalowie powrócili do Afryki Północnej z ogromnymi łupami. Jeden ze statków był w całości wypełniony okazałymi rzymskimi posągami, którymi wandalski monarcha chciał ozdobić swą siedzibę w Kartaginie. Prawdopodobnie obciążenie było jednak zbyt duże i statek poszedł na dno.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 4/2016
  • c
Komentarze