Rzym na pastwie Wandalów. Czy wiesz, że możesz być z nimi spokrewniony?

W 455 r. Wandalowie zgarnęli również to, co w 410 r. przeoczyli inni zdobywcy Rzymu: Wizygoci. Wedle przekazów historycznych ludzie Genzeryka przejęli m.in. skarby ze Świątyni Jerozolimskiej, kilkaset lat wcześniej zrabowane przez Rzymian (np. wielką menorę, obok na obrazie). Bridgeman / Photo Power

Minęły pokolenia, gdy ruszyli dalej. W II w. część Wandalów (plemię Hasdingów) powędrowała nad Dunaj, inni (Sillingowie) zostali na ziemiach „polskich”. Ta sytuacja nie potrwała długo. W IV w. Wandalowie ruszyli daleko na południe. Nad Odrą zostali nieliczni z Sillingów, przedkładający spokojną uprawę roli nad zbrojną wyprawę w nieznane. Gdy po mniej więcej stu latach ze wschodu napłyną na te tereny Słowianie, znajdą tu grupy Wandalów. Dojdzie do spotkania obu ludów. Tymczasem reszta Wandali będzie już wówczas w… Afryce.

WIZYGOCI W RZYMIE

Germańscy Wizygoci pod wodzą Alaryka zdobyli Rzym w 410 r. Skorzystali przy tym z pomocy zdrajców, którzy przepuścili najeźdźców przez miejską bramę. Łupili miasto przez trzy dni. Większość skarbów jednak przepadła po śmierci Alaryka, być może została pochowana razem z nim. Grobu wodza jednak nigdy nie odnaleziono. Wizygoci założyli potem swoje państwo na terenach obecnej południowo-wschodniej Francji i Hiszpanii.

WIELKI SKOK NA RZYM

Pod koniec IV w. Imperium Rzymskie zaczęło się załamywać pod naporem plemion barbarzyńskich. Na ziemie słabnącego, ale wciąż bogatego cesarstwa wkraczały całe ludy – za wojownikami podążały długie kolumny wozów z kobietami i dziećmi. Ku granicom rzymskim ruszyli też Hasdingowie i Sillingowie. W przymierzu z sarmackim plemieniem Alanów i germańskimi Swebami przekroczyli Ren zimą z 406 na 407 r. i zaczęli łupić rzymską Galię (dzisiejsza Francja).

Sforsowanie granicy na Renie było dla Rzymian poważnym ciosem. Plemiona barbarzyńskie wlewały się coraz szerszym strumieniem w granice Imperium, rywalizując o zajęcie jak najbogatszych terenów. Szukając swej ziemi obiecanej, Wandalowie przemierzyli chyba najdłuższy szlak spośród wszystkich ludów. Z Galii przeszli do cesarskiej Hiszpanii, potem zaś przekroczyli Cieśninę Gibraltarską i znaleźli się w Afryce. W sile około 80 tys. ludzi (w tym 15 tys. mężczyzn wojowników) pomaszerowali następnie na wschód i rozbili rzymskie oddziały w Tunezji. Właśnie tam w 429 r. postanowili się osiedlić na stałe.

Na gruzach rzymskiej prowincji powstało silne państwo wandalskie ze stolicą w Kartaginie. Jego pierwszym i najwybitniejszym królem był Genzeryk. Władca, którego imię nasz XVIwieczny historyk Marcin Bielski – przekonany o pokrewieństwie Wandalów i Polaków – spolszczył na… Gąsiorek!

Ten wybitnie zdolny wódz kontrolował coraz większe obszary Morza Śródziemnego, dokonując grabieżczych rajdów na najważniejsze wyspy akwenu: Baleary, Sardynię, Korsykę, Sycylię. Ku powszechnemu zaskoczeniu niemający dotąd doświadczenia żeglarskiego Wandalowie całkiem nieźle zaczęli radzić sobie na morzu. Od samego Rzymu dzielił ich już tylko jeden skok.

GWAŁCICIEL, UZURPATOR I KRWAWA ZEMSTA

Cesarstwo Zachodniorzymskie, które traciło coraz więcej terytoriów, nie mogło walczyć z barbarzyńcami na wszystkich frontach. Cesarz Walentynian III uznał więc zdobycze Wandalów (którzy w IV w. przyjęli już chrześcijaństwo) i w 442 r. zawarł z nimi sojusz. Przypieczętowano go zaręczynami dzieci władców obu państw – wandalskiego księcia Huneryka i cesarzówny Eudocji. Narzeczona miała jednak dopiero pięć lat, a z zawarciem małżeństwa trzeba było czekać zgodnie z prawem do ukończenia 12. roku życia. Sprawa została więc zawieszona.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 4/2016
  • c
Komentarze