Myślisz: Jeśli mumie to na pewno starożytny Egipt? Błąd! Brytyjczycy także mumifikowali

Anna Piotrowska

Dziennikarka specjalizująca się w popularyzacji nauki. Pracowała m.in. w „Newsweeku” i „Dzienniku”. Prowadzi program „Porozmawiajmy o nauce” w TVP Warszawa.

„Mężczyzna z Lindow” to najlepiej zachowana mumia w Anglii. Po wyjęciu z bagna zdecydowano się ją zakonserwować metodą liofilizacji. Obecnie znajduje się w British Museum. Fot. Top Foto / Forum

Pierwszy trop na to wskazujący znaleziono w szkockiej miejscowości Cladh Hallan na wyspie South Uist (archipelag Hebrydy Zewnętrzne). W trakcie prowadzonych tam przez kilkanaście lat wykopalisk (1989–2002) pod podłogą jednego z domów znaleziono dwa niezwykle ciekawe pochówki. Pierwszy należał do dorosłej kobiety, pogrzebanej w skulonej pozycji, z nogami podciągniętymi pod brodę. Według szefa zespołu badawczego prof. Parkera Pearsona pierwotnie zwłoki zostały zapewne zawinięte w płachtę materiału (która zdążyła się już rozłożyć), tworząc zgrabny pakunek przypominający z wyglądu peruwiańskie mumie (zmarli siedzący w kucki byli owijani w płótno). Co ciekawe, jakiś czas po śmierci kobiety z jej czaszki wyjęto dwa górne boczne siekacze. Lewy został włożony do jej lewej dłoni, a prawy do prawej. Przeprowadzone w 2012 roku badania genetyczne kości starożytnej damy przyniosły sensacyjne wyniki. Okazało się bowiem, że jej szkielet jest „składakiem”. Kość udowa należała do jednej osoby, ramienna – drugiej, a żuchwa jeszcze do innej. Wszystkie żyły mniej więcej w tym samym czasie, ale nie miały ze sobą nic wspólnego. Przynajmniej pod względem genetycznym.

Drugi pochówek był podobny. Na pierwszy rzut oka sprawa wydawała się jasna – dorosły mężczyzna, leżący na boku, podobnie jak kobieta – mocno skulony. Jednak analiza antropologiczna szczątków dowiodła, że i w tym przypadku poskładano je z kości różnych osobników: czaszka i kręgi szyjne należały do jednego mężczyzny, żuchwa do drugiego, zaś reszta – do trzeciego.  Przy czym całość tak zmyślnie upozorowano, że trudno było się na pierwszy rzut oka domyślić, iż mamy do czynienia z mistyfikacją.  Po co to zrobiono – nie wiadomo. Być może w ten sposób chciano połączyć kilka linii rodowych ważnych dla danej społeczności osób.

Jeszcze ciekawsze wyniki przyniosło datowanie radiowęglowe samych pochówków, jak i domu, pod którym je pochowano. Okazało się bowiem, że dom zbudowano około trzech tysięcy lat temu i wtedy też pogrzebano pod nim opisane wyżej szczątki. Same kości były jednak znacznie starsze niż zabudowania, mężczyzna o ok. 500–300 lat (kości pochodziły z różnych okresów), zaś kobieta – ok. 300. A więc po śmierci ciała obydwu osób w jakiś sposób zakonserwowano, przez kilkaset lat pozostawały na powietrzu, a dopiero potem je pochowano pod podłogą. Nie wiadomo jednak, czy mumifikowano już gotowe „składaki”, czy do przemieszania kości doszło dopiero podczas składania ich pod domem.

Tak czy inaczej „zakonserwowanie” szczątków musiało być niezwykle skuteczne, bowiem w normalnych warunkach po kilkuset latach niepogrzebane ciało zamieniłoby się w kupkę kości. Nie zachowałoby anatomicznego kształtu, bo skóra oraz ścięgna uległyby rozkładowi. W tym przypadku było inaczej. Szkielety zachowały pozory odpowiedniego ułożenia, na kształt osób leżących na boku. I to pomimo, że część kości została dołożona.

Archeolodzy mieli kilka pomysłów, jakim procedurom pradawni mieszkańcy Szkocji mogli poddać swoich zmarłych. W grę wchodziły na przykład techniki służące do konserwacji mięsa – wędzenie albo suszenie na wietrze. Jednak ostateczne wyjaśnienie zagadki mumii z Cladh Hallan przyniosła analiza mikroskopowa kości.

BAGIENNI LUDZIE

W Europie od wielu lat w bagnach znajdowane są ludzkie ciała. Na podstawie obrażeń można stwierdzić, że wiele z tych osób zostało złożonych w ofierze. Najstarszym tego typu znaleziskiem jest irlandzki „Cashel Man”, pochodzący sprzed około 4 tys. lat.  Tuż przed śmiercią temu młodemu mężczyźnie (miał 20–25 lat) złamano rękę i zadano cios ostrym narzędziem w plecy. Archeolodzy podejrzewają, że był to miejscowy władca, którego zabito w ofierze bóstwom, ponieważ zbiory były kiepskie. Jednym z najlepiej zachowanych „bagiennych ludzi” jest mężczyzna znaleziony w bagnie na Jutlandii, nieopodal miejscowości Tollund. Zmarł mniej więcej w IV w. p.n.e. Jego spokojny wyraz twarzy sugeruje łagodną śmierć, jednak pętla zaciśnięta na szyi oraz badania specjalistów od medycyny sądowej dowiodły, że został powieszony. Kilkadziesiąt metrów od niego znaleziono w bagnie zwłoki powieszonej kobiety, żyjącej mniej więcej w tym samym czasie, co on.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 4/2016
  • c
Komentarze