Jak powstawał PRL? Pradzieje Polski Ludowej

TOKSYCZNY ZWIĄZEK

Radzieckie poparcie, udzielane przyszłej elicie politycznej państwa polskiego, nie było wolne od specyficznej dwuznaczności. Nowo dokooptowanych członków ZPP przywożono do mieszkania Wasilewskiej prosto z łagrów, często jeszcze skutych kajdankami i w obstawie enkawudzistów, którzy opacznie zrozumieli polecenie „natychmiast dostarczyć do Moskwy”.

Stalin lubił przy różnych okazjach drwić z polskich sojuszników. Wymieniał nazwiska dawno rozstrzelanych KPP-owców i z obłudnym zdziwieniem mówił: „Tak, to dobry, zdolny człowiek. Przydałby się teraz w partyjnej robocie, w pracy nad odbudową kraju. Dlaczego nie bierzecie?”.

Kapepowcy, którzy przetrwali aresztowania w czasie Wielkiej Czystki, żyli z poczuciem, że w każdej chwili mogą trafić ponownie do łagru lub celi. Wielu z nich – jak Zygmunt Modzelewski czy Franciszek Mazur – choć sprawowało teraz wysokie stanowiska, pamiętało niedawne śledztwo i tortury w lefortowskim więzieniu. W dodatku środowisko ZPP poziomem intryg i wzajemnych animozji przypominało kłębowisko żmij. Wanda Wasilewska i Zygmunt Berling nienawidzili się nawzajem: istotą konfliktu była rywalizacja pionu cywilnego i wojskowego o to, która instancja będzie nadrzędna w powojennej Polsce. Berlingowi marzyła się rola drugiego Piłsudskiego, zza kulis tworzącego i obalającego rządy, tymczasem trwały już prace nad powołaniem Polskiego Komitetu Narodowego, mającego pełnić rolę rządu tymczasowego. W styczniu 1944 r. jak grom z jasnego nieba gruchnęła wieść o utworzeniu w Warszawie Krajowej Rady Narodowej, kryptokomunistycznej atrapy podziemnego parlamentu. Seria wsyp w Warszawie i związana z tym wpadka obu radiostacji spowodowały, że kierownictwo PPR, pozbawione kontaktu z Moskwą, postanowiło działać na własną rękę i przygotowało podwaliny przyszłego rządu.

Stalin podszedł do nowej inicjatywy nieufnie, zaś środowisko polskich komunistów – z ledwie skrywaną wściekłością. „Nasza polityka nie podobała się w Moskwie – pisał we wspomnieniach Gomułka – WKP(b) powołała więc do życia Centralne Biuro Komunistów Polski, traktując je jako faktyczne kierownictwo partii, które po wyzwoleniu kraju stanie na czele PPR. Miało to zapewnić odpowiedni wpływ WKP(b) na personalny dobór członków rządu tymczasowego, na ustalenie jego składu wspólnie z CBKP, przy posłużeniu się starą stalinowską metodą stosowaną przez WKP(b) w Kominternie. Ponieważ KRN nie stwarzała takich możliwości, kierownictwo WKP(b), a tym samym i CBKP oraz Prezydium Zarządu Głównego ZPP, postanowiło ją ignorować, nie przyjmować do wiadomości jej istnienia”.

Ostatecznie Kreml zdecydował się zmodyfikować wcześniejsze plany i zamiast PKN utworzono Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego – złożony po części z działaczy CBKP, po części PPR. Porozumienie zawarte przez obie frakcje przy „błogosławieństwie” Stalina było jednak pozorne. Konflikt między „krajowcami” a „moskalami” tlił się wewnątrz elity władzy, by wybuchnąć gwałtownym ogniem w roku 1948. Ale to już początek zupełnie innej opowieści.
 

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
  • c
Komentarze