Arabska IV Rzesza. Powojenne kariery nazistów na Bliskim Wschodzie

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

To wielki mufti Jerozolimy al-Husajni namówił Hitlera do eksterminacji Żydów – stwierdził niedawno premier Izraela Benjamin Netanjahu. Te słowa skrytykowali naukowcy, zarzucając izraelskiemu politykowi przekłamywanie historii. Faktem jest jednak, że wielki mufti, wysokiej rangi muzułmański duchowny, popierał politykę prześladowania Żydów. Fot. Corbis

WILLKOMMEN IN ÄGYPTEN

Kiedy więc na przełomie lat 40. i 50. w Egipcie zaczynają się pojawiać poszukiwani nazistowscy zbrodniarze i dawni żołnierze Hitlera, mogą liczyć na życzliwe przyjęcie. Największy jednak napływ hitlerowców następuje po obaleniu w 1952 r. króla Faruka i objęciu władzy przez Radę Rewolucyjnych Dowódców, na których czele stanął po pewnym czasie Naser – znany Niemcom z czasów, gdy z Bractwem Muzułmańskim próbował zorganizować antybrytyjskie powstanie podczas II wojny światowej.

Ale i on dochodzi ostatecznie do porozumienia z Wielką Brytanią. Układ zostaje uznany za zdradę przez Bractwo Muzułmańskie, które organizuje nieudany zamach. W odpowiedzi Naser każe aresztować 19 tys. członków Bractwa. To początek rozłamu wśród arabskich sojuszników III Rzeszy, którego efektem jest powstanie dwóch konkurujących ze sobą ruchów, zmierzających do zjednoczenia świata muzułmańskiego: świeckiego panarabizmu i religijne-go panislamizmu. Naser może liczyć na wsparcie Zachodu jako sojusznik przeciw komunistom. To otwiera drogę do niemal jawnej współpracy dawnych nazistów, oficerów i dygnitarzy III Rzeszy z nowym reżimem. Lista zaproszonych do Egiptu wojskowych i cywilnych ekspertów jest imponująca. Poza organizującym tę współpracę Skorzenym znajduje się wśród nich gen. Otto Remer – człowiek, który odegrał decydującą rolę w zdławieniu antyhitlerowskiego przewrotu w lipcu 1944 r. i zatrzymaniu zamachowców, którzy podłożyli bombę w kwaterze Führera.  Są wielokrotnie odznaczani przez Hitlera generałowie Wilhelm Fahrmbacher i Oskar Munzel. Jest dr Wilhelm Voss, najbliższy współpracownik twórcy niemieckich Wunderwaffe gen. Hansa Kammlera – teraz będzie doradzać przy rozbudowie egipskich wojsk rakietowych. Jest też Hjalmar Schacht, były prezes Reichs-banku, skoligacony z Otto Skorzenym.

Wielu z przyjeżdżających do Egiptu nazistów, np. były lider Hitlerjugend Hartmann Lauterbacher, to również współpracownicy zachodnioniemieckiego wywiadu. Służby RFN co prawda blisko współpracowały z Amerykanami, jednak Bonn miała też w krajach arabskich własne geopolityczne interesy. Jak wynika z odtajnionych archiwów CIA, delegatury agencji obawiały się odbudowy niemieckich wpływów w tym regionie. W 1954 r. amerykański rząd zablokował realizację umowy zawartej przy udziale Schachta, zgodnie z którą w niemieckich stoczniach miała zostać zbudowana flota supertankowców. Arabia Saudyjska planowała za ich pomocą rozwozić swoją ropę po całym świecie.

Egipsko-niemiecka współpraca zakończyła się po ponad 10 latach, gdy Naser rozpoczął flirt z krajami komunistycznymi. Kamieniem obrazy okazało się zaproszenie do Egiptu przywódcy NRD Waltera Ulbrichta. Skutkiem było zerwanie stosunków dyplomatycznych z RFN. Niektórzy eksperci, jak  Skorzeny czy Remer, wyjechali do Hiszpanii lub wrócili do Niemiec. Jednak wielu do końca życia mieszkało w Egipcie. Jednym z ostatnich aktów współpracy eksnazistów ze światem arabskim był dokonany w 1969 r. zamach stanu w Libii, po którym władzę objął Muammar al-Kadafi. W zorganizowaniu przewrotu i utrwaleniu jego władzy pomogła kierowana przez Skorzenego firma Paladin Group – organizacja zawodowych najemników, rekrutujących się z sił specjalnych III Rzeszy.

DYKTATORZY I TERRORYŚCI

Chociaż w latach 70. wpływy byłych dygnitarzy III Rzeszy na kraje arabskie były już słabe, to właśnie wtedy najpełniej zaowocowały wieloletnie kontakty. Cała dekada mija pod znakiem terrorystycznych ataków organizacji Al-Fatah, której liderem jest Jasir Arafat. Naprawdę nazywa się al-Husajni. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Wielki mufti Jerozolimy Muhammad Amin al-Husajni był jego wujem, a sam Arafat szkolił się pod okiem niemieckich ekspertów. Z kolei wujem Saddama Husajna, krwawego dyktatora Iraku, był Khairallah Talfah, jeden z członków wspieranego przez nazistów rządu al-Kilaniego.

Takich rodzinnych powiązań było więcej. Synem Hasana Salamy, który uniknął schwytania w czasie „Operacji Atlas”, był Ali Hassan Salameh – dowódca organizacji Czarny Wrzesień, odpowiedzialnej za zamordowanie 11 izraelskich sportowców w czasie igrzysk w Monachium w 1972 r. Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że północna Afryka i Bliski Wschód stały się dla funkcjonariuszy III Rzeszy równie bezpiecznym (a nawet lepszym) schronieniem jak Ameryka Południowa. A jedną z inspiracji dla powstających tam dyktatur i organizacji terrorystycznych był nazizm.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 2/2016
  • c
Komentarze