Arabska IV Rzesza. Powojenne kariery nazistów na Bliskim Wschodzie

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

To wielki mufti Jerozolimy al-Husajni namówił Hitlera do eksterminacji Żydów – stwierdził niedawno premier Izraela Benjamin Netanjahu. Te słowa skrytykowali naukowcy, zarzucając izraelskiemu politykowi przekłamywanie historii. Faktem jest jednak, że wielki mufti, wysokiej rangi muzułmański duchowny, popierał politykę prześladowania Żydów. Fot. Corbis

NASZ CZŁOWIEK W DAMASZKU

Alois Brunner postanawia jednak jechać dalej. Pracę nazistowskim specjalistom oferują bowiem także władze Syrii. Ekspertem tamtejszych tajnych służb został Franz Stangl, komendant niemieckich obozów zagłady w Treblince i Sobiborze, który zaraz po wojnie uciekł na Bliski Wschód z całą rodziną i zastępcą Gustawem Wagnerem. Syria okazuje się dla nazistów o wiele bar-dziej przyjaznym miejscem niż Ameryka Południowa. Brunner jako dr Fisher alias Ali Mohammad doradza służbom specjalnym tego kraju, a także Egiptu – z którym w latach 1958–1961 Syria tworzy jedno państwo zwane Zjednoczoną Republiką Arabską. Nazistowski zbrodniarz robi to też po upadku unii i objęciu władzy w Damaszku przez Hafiza al-Asada. Poza „bombowymi przesyłkami” od Mosadu nie grozi mu nic aż do końca lat 80. Ryzyko ekstradycji pojawia się dopiero w 1989 r., gdy występują o nią władze NRD. Upadek muru berlińskiego przerywa jednak procedurę.

W latach 90. Alois Brunner prowadzi w Damaszku spokojny żywot emeryta, udziela nawet wywiadu niemieckim dziennikarzom. Chroniony do końca życia przez służby następcy Hafiza al-Asada, Baszszara, umiera około 2010 r. – dokładna data śmierci nie jest znana.

Skąd się jednak wzięła ta zadziwiająca solidarność bliskowschodnich dyktatorów z nazistami? Aby ją zrozumieć, trzeba się cofnąć kilkadziesiąt lat.

ALLAH W NIEBIE, HITLER NA ZIEMI

Kiedy w czerwcu 1940 r. niemieckie wojska podbijają Francję, w Damaszku wybucha entuzjazm. Syria to francuski protektorat i zwycięstwo III Rzeszy odbierane jest tutaj jako wyzwolenie. Na ulicach tłumy śpiewają: „Nigdy więcej monsieur, nigdy więcej mister. Allah w niebie, a Hitler na ziemi”. Na sklepach pojawiają się plakaty z napisami: „W niebie Bóg jest władcą, na ziemi Hitler”. Kiedy rok później Afrika Korps gen. Erwina Rommla rozpoczyna serię zwycięstw nad brytyjskimi wojskami w Libii, popularnym pozdrowieniem w krajach arabskich staje się „Heil Rommel!”.

Hitler jest na Bliskim Wschodzie postacią niezwykle popularną. Sprzyja temu fakt, że już w latach 30. na wzór niemieckiej nazistowskiej NSDAP powstała w Damaszku narodowosocjalistyczna partia Syrii, założona przez Antouna Saadeha. Jej gazeta drukuje w odcinkach „Mein Kampf”, a hymnem staje się „Syria, Syria über alles” – z tą samą melodią, co niemiecki oryginał.

Jednak podziw jest obustronny. Jak wynika z pamiętników Alberta Speera, jednej z najbliższych Hitlerowi osób, Führer wielokrotnie wyrażał swoją atencję dla islamu. „To religia dla prawdziwych mężczyzn i do tego higieniczna” – miał powiedzieć w czasie jednej z rozmów, krytykując jednocześnie chrześcijański „kult słabości” i dodając, że islam o wiele bardziej odpowiada „niemieckiemu temperamentowi”.

U źródeł tego podziwu leżała m.in. fascynacja Hitlera osobą Kemala Mustafy Atatürka, przywódcy państwa tureckiego. Turcja, w czasie I wojny światowej sojusznik Niemiec, jako pierwszy kraj odrzuciła swój odpowiednik traktatu wersalskiego – traktat z Sèvres. Bo nie tylko pozbawiał ją Syrii, Iraku i Transjordanii, ale też odbierał cieśniny czarnomorskie i część wybrzeża śródziemnomorskiego. Turcy wypowiedzieli wojnę aliantom i ją wygrali. Zawarty w 1923 r. traktat w Lozannie był już dla nich o wiele bardziej korzystny. To właśnie Hitler uważał za wzór dla Niemiec. Podziwiał Atatürka za przeniesienie stolicy z „kosmopolitycznego” Stambułu do Ankary. Wrażenie zrobiła na nim również dokonana w czasie I wojny światowej eksterminacja niemal dwóch milionów tureckich Ormian. Nic dziwnego, że w 1938 r. NSDAP uznała Turków za Aryjczyków.

  • Kategoria: Świat
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 2/2016
  • c
Komentarze