Owidz: Gród pomorski złupiony przez Piastów

Radosław Żydonik

Historyk, podróżnik i muzyk. Pracuje w jednym z gdańskich archiwów

Podczas rekonstrukcji grodu obok cieśli pracowali też artyści rzeźbiarze R. Żydonik

Datowany na XI—XII w. Owidz jeden z nielicznych przebadanych wczesnośredniowiecznych warownych grodów na Pomorzu Gdańskim. I po kilkuset latach dzięki rekonstruktorom ponownie ożył

Jam jest Słowo Pańskie! I rozkazuję wam: zaprze­stańcie tych pogańskich, plugawych obrzędów! Ten gród to Sodoma i Gomora!” - wy­krzykuje mężczyzna w czarnych szatach. W uniesionej dłoni trzy­ma krzyż. Na jego twarzy maluje się grymas wściekłości. Pojawił się jak duch, wpuszczony do wa­rowni przez przekupione straże. „Wynoś się stąd, psi synu, i nie za­kłócaj nam święta! ” - krzyczy ktoś z grodowej starszyzny, mierząc w mężczyznę drewnianym kostu­rem. W odpowiedzi zostaje ude­rzony krzyżem w skroń. Przybysz nie jest sam. Na majdan wbiega­ją zbrojni. Słychać krzyk kobiet, szczęk oręża, padają trupy. Krwa­wa jatka trwa klika minut. W końcu załoga grodu triumfuje. W finale człowiek w czerni ginie, ugodzony sztyletem przez pogańską kapłan­kę. Pojawiają się napisy...

Tak kończy się dwudziesto­minutowa etiuda „Miecz i krzyż”, osnuta wokół ponownego podbo­ju i chrystianizacji Pomorza Gdań­skiego za panowania Bolesława Krzywoustego. Film to wspólne dzieło zapaleńców z rycerskich grup rekonstrukcyjnych. Jest ele­mentem akcji promującej odtwo­rzony przed dwoma laty wczesno­średniowieczny gród w Owidzu (3 km od Starogardu Gdańskiego, 50 km od Gdańska). „Po wielu la­tach badań wykopaliskowych wa­rowni ich wyniki zostały udostęp­nione nie tylko nielicznej grupie badaczy [...]. Pięknie zrekonstru­owany obiekt znowu stał się zna­czącym miejscem na europejskiej mapie najważniejszych wczesnośredniowiecznych fortyfikacji”—pi­sał w publikacji „Gród w Owidzu” dyrektor Muzeum Archeologicz­nego w Gdańsku dr Henryk Paner.

GÓRA PEŁNA SKORUP

To nie jest opinia na wyrost. Budowla rzeczywiście robi wraże­nie. Już z daleka widać wysokie 18 metrów) wzniesienie z pier­ścieniem wałów naszpikowanych zaostrzonymi balami palisady. Po­nad nią wyrastają kryte strzechą domostwa i kilkumetrowe wieże strażnicze. Północny stok wznie­sienia, rozsadzany korzeniami drzew, gwałtownie opada w dół, w stronę Wierzycy. Ta naturalna fosa (10 m szerokości, 3 m głę­bokości) oblewa dziś grodzisko od północnego wschodu. Sto lat temu, przed budową młynów wodnych, chroniła je również od południa.

„To jedno z najbardziej malowniczych miejsc na Kociewiu - mówi pochodząca z Owidza Marta Szaduro.-Trudno uwierzyć, że jeszcze przed kilkoma laty wo­kół rosła kapusta, a z góry, gdzie dziś urzędują wojowie, zjeżdżało się zimą na sankach. Ojciec opo­wiadał mi, że z kolegami często znajdował tu różne zagadkowe przedmioty, jakieś skorupy, ko­ści...”. Potwierdzająto pracownicy skansenu. „Wciąż trafiamy tu na ceramikę - mówi jeden z przewodników. - Wystarczy przejść się po terenie niezabudowanym wokół wzgórza. Po każdej zimie ziemia wypluwa tam mnóstwo fragmen­tów naczyń. Wciąż jest tu czego szukać”. Nic dziwnego, bo choć wykopaliska wOwidzu prowadzo­ne są od 1973 r., do dziś archeolo­gom udało się przebadać zaledwie 10 proc. terenu w obrębie wałów (nieregularny prostokąt o wymia­rach 120 x 50 m). Mimo to wyłuskano z ziemi imponującą liczbę artefaktów-37 tys. skorup, 11 tys. kości i 600 tzw. zabytków wydzie­lonych, takich jak monety, noże, misy żelazne, ozdoby (kolczyki, paciorki, kabłączki skroniowe).

ŁOPATĄ W PRZESZŁOŚĆ

„Gdy tam po raz pierwszy pojechałem, podczas obcho­dzenia stanowiska aż chrzęściło pod butami... Szczątki kostne, ceramika - relacjonuje Adam Ostasz z Muzeum Archeologicz­nego w Gdańsku, badający teren grodziska w latach 2008-2009. - Prawdziwa masówka. Tysiące skorup, z których dato się zrekon­struować jakieś większe formy. Datacja? Znaleziska nie pozosta­wiają wątpliwości - grodzisko funkcjonowało na przestrzeni całego XI wieku, najdalej do po­łowy wieku XII”.

Choć archeolodzy są ostroż­ni w formułowaniu hipotez, kon­frontacja ich badań ze źródłami historycznymi pozwala przy­puszczać, że gród w Owidzu wzniesiono w pierwszej ćwierci XI w. w okresie umacniania przez Bolesława Chrobrego władzy na Pomorzu Gdańskim.

„Miejsce jest wybitnie obronne, strategicznie położo­ne na wysokim pagórze oblanym wodami Wierzycy-mówi archeo­log. - W pobliżu przebiegały szlaki kupieckie. Można tam było bezpiecznie się osiedlić, spoty­kać się, handlować, uprawiać okoliczne ziemie. Czy mieszkał tu ktoś szczególny? Komes czy rządca? Trudno powiedzieć. Jed­nak rozmach, z jakim wybudo­wano grodzisko, świadczy o jego dużej randze. Wzniesienie tak potężnych wałów było ogrom­nym przedsięwzięciem. Natural­ne wyniesienie morenowe zostało jeszcze powiększone. Dzięki temu wał można było przenieść na krawędź stoku, a wyrównany plac na wzgórzu przeznaczyć pod zabudowę”.

„Proszę spojrzeć na to zdję­cie - badacz pokazuje przekrój głębokiego wykopu. -Tutaj widać poszczególne warstwy wału. Są ślady drewnianych skrzyń wypeł­nionych piachem i gliną, tutaj jest jakaś przebudowa, ślady napra­wy. A ta kreseczka to podsypka. Cóż - jak się coś buduje, to się wytycza plac budowy. Jednym słowem organizator zarządził: »Panowie! Tu na tej podsypce z piasku budujemy«. Postawienie tak wysokich wałów o konstrukcji skrzyniowej było nie lada wyzwa­niem. Wymagało pracy wielu lu­dzi, specjalisty koordynatora i ko­goś, kto za to płacił. Z pewnością nie odbyło się to na zasadzie: »Chodźcie, chłopy, zbudujemy sobie gród« - śmieje się Ostasz i dodaje: - A gdy go już zbudo­wano, mieszkający w nim Pomo­rzanie mieli pełne ręce roboty. Wały, domostwa, sprzęty domo­we trzeba było stale naprawiać. A przy tej krzątaninie różne rzeczy gubiono. Jakiś kolczyk, szklany paciorek, dzwoneczek... Nie znalazłeś? Trudno. Najważniejsze, że można było kupić sobie nowy”.

NA KUPIECKIM SZLAKU

„Gród leżał w pobliżu ważne­go szlaku kupieckiego - opowia­da Joanna Jarzęcka-Stąporek, archeolog kierująca badaniami w Owidzu w 2006 r. - Po raz pierw­szy wspomina o nim dokument z 1198 r., w którym to książę Grzmi- sław nadaje joannitom Starogard Gdański z obszarem sięgającym do via mercatorum - drogi kup­ców. Co prawda, gdy na Pomorzu pojawili się rycerze z Palestyny, gród w Owidzu był już tylko kupą popiołu, ale bez wątpienia ten kupiecki szlak wiodący z Wielko­polski do Gdańska funkcjonował dużo wcześniej. I stąd na gro­dzisku tak niezwykłe znaleziska. Zupełnie wyjątkowe dla tego te­renu monety, m.in. srebrny denar z Duisburga, żelazne misy ze Ślą­ska, które pełniły rolę płacidła, czy odważniki do wag kupieckich. Poza wymianą handlową toczyło się tu typowe życie grodowe. Ho­dowano zwierzęta (świnie, owce, kozy), uprawiano ziemię (zacho­wały się odciski ziaren zbóż na skorupach), obrabiano kości zwie­rzęce i bursztyn, produkowano na własny użytek naczynia z drewna i gliny, wytwarzano odzież, łowio­no ryby, o czym świadczą metalo­we haczyki. Dzięki wykorzystaniu detektora ostatnie badania przy­niosły mnóstwo zabytków meta­lowych. Zresztąwjednym z wyko­pów odkryłam pracownię kowala. Generalnie Owidz był miejscem idealnym - wszystko, co potrzeb­ne do życia, dało się wytworzyć na miejscu albo kupić...”.

Komentarze