Prorok czy heretyk? Jego kazania rozpalały emocje, on sam spłonął na stosie

POJEDYNEK O PRAWDĘ

Nic dziwnego, że papież postanowił interweniować. Zagroził całemu miastu interdyktem. Gdy mimo to władze miejskie wstawiły się za kaznodzieją, użył… argumentów ekonomicznych – obiecał pomoc w odzyskaniu Pizy blokującej handel morski Florencji oraz zgodził się na nałożenie na duchowieństwo toskańskie podatku. To przekonało władze. Na początku 1498 roku Savonarola otrzymał zakaz głoszenia kazań.

Próba ognia

Typ ordaliów, pełniących funkcję dowodów podczas procesów sądowych, które miały wykazać niewinność oskarżonego lub prawdziwość głoszonego świadectwa. Próby te opierały się na przekonaniu, że temu, kto mówi prawdę, nie powinno się
z woli Boskiej stać nic złego podczas eksperymentu np. przejścia przez ogień albo polania wrzącą wodą – stąd ich inna nazwa: sąd Boży. W późnym średniowieczu były stosowane bardzo rzadko i należały raczej do przeżytków wcześniejszych wieków.

Dominikanin zamilkł, ale rozpoczął przygotowania do ostatecznej rozprawy z papieżem. Wystosował pisma do kilku władców europejskich, którzy mogli posłużyć się bronią ostateczną – soborem powszechnym (do czego na mocy postanowień w Konstancji z 1418 r. formalnie mieli prawo, pod warunkiem, że papież nie zwoływał soboru przez ponad 10 lat) uprawnionym do odwołania
papieża z tronu piotrowego. Los chciał, że jeden z tych listów wpadł w ręce księcia Mediolanu Ludwika Sforzy, który przekazał go natychmiast Aleksandrowi VI. Tymczasem we Francji zmarł ostatni istotny sojusznik Florencji – Karol VIII. W tym momencie Savonarola stracił ostatniego z liczących się sprzymierzeńców. Jego los miał jednak przypieczętować nie gniew papieża Borgii, lecz wyzwanie rzucone przez konkurującego z nim kaznodzieję…

Franciszkanin Francesco di Puglia w marcu 1498 r. w położonym niedaleko Florencji Prato wezwał Savonarolę i jego wyznawców na tzw. próbę ognia. Początkowo dominikanin chciał go zignorować, jednak wieść szybko się rozniosła. Władze Florencji postanowiły wykorzystać tę sytuację. Rozkazały spisać tezy, których prawdziwość mogły udowodnić osoby chętne do wzięcia udziału w „pojedynku prawdy”. Zapowiadało się, że Florencję czeka wielkie widowisko, które wreszcie rozstrzygnie, czy
Savonarola jest prawdziwym prorokiem.

Główny pozwany był jednak przeciwny dowodzeniu swych tez w taki sposób. Udział w „eksperymencie” po jego stronie zgłosił więc Domenico Buonvicini, ze strony franciszkanów miał „wystąpić” Giuliano Rondinelli. 7 kwietnia 1498 r., gdy na placu miejskim wszystko było przygotowane do próby, zakonnicy zaczęli kłócić się o szczegóły: a to o szaty tych, którzy mieli przejść przez ogień (że są zaczarowane), a to o to, czy można przechodzić przez ogień z monstrancją lub krucyfiksem. Zamiast wielkiego widowiska tłum oglądał teologiczną dysputę, której nie rozumiał. Na dodatek pod wieczór spadł ulewny deszcz, który uniemożliwił rozpalenie stosu. W końcu próbę w ogóle odwołano. Jedni widzieli w tym dowód święto-
ści dominikanina, inni jego zmowę z diabłem. Większość była po prostu zawiedziona.

Komentarze