Najpierw nazistka, potem agentka ZSRR. Szpiegowska historia ciekawsza niż fikcja

W KOMUNISTYCZNYM „RAJU”

W 1957 roku ambasador amerykański w Meksyku Francis White podjął starania o nieoficjalną ekstradycję Sternów do USA. Całą akcję chciano przeprowadzić „po cichu”, bez wzbudzania zainteresowania mediów.

Współpracownik FBI miał zatrzymać Sternów, a następnie przewieźć ich do Laredo w Teksasie, gdzie zostaliby przekazani agentom federalnym. Ostrzeżeni przez członka rządu meksykańskiego o planowanej akcji, małżonkowie niezwłocznie podjęli działania zapobiegawcze. Najpierw uzyskali fałszywe paszporty Paragwaju, a następnie osiedli w Czechosłowacji. Przed wyjazdem małżeństwu udało się zabezpieczyć swój byt materialny. Podczas pobytu w Meksyku Stern systematycznie przenosił aktywa poza granice USA, uniknął tym samym konfiskaty majątku. Sternom wytoczono zaocznie proces o szpiegostwo. Przebywająca w Pradze Martha wydała oficjalne oświadczenie, w którym zaatakowała Morrosa – głównego świadka oskarżenia i rząd amerykański. Według Dodd Morros mścił się na Sternach z powodów osobistych, a władze USA nieustannie i bez powodu śledziły ich poczynania. Z tego względu byli zmuszeni udać się na emigrację do kraju, gdzie nie sięgały macki Waszyngtonu. Klika rządząca USA bała się „pokojowej rywalizacji na polu ekonomicznym i politycznym z państwami socjalistycznymi” i dlatego „dążyła do wywołania wojny”. Sternowie uważali, że w tej historii mieli odegrać rolę kozłów ofiarnych.

Komuniści umożliwili Sternom prowadzenie życia na poziomie, do którego byli przyzwyczajeni. Dano im również prawo do „swobodnego” podróżowania po państwach bloku wschodniego. To okazało się jednak
złym pomysłem, gdyż Amerykanka mogła naocznie przekonać się, jak wyglądał komunizm na co dzień. Z konsternacją zanotowała, że w ZSRR panowała „atmosfera korupcji i hipokryzji”. Szczególnie negatywnie podeszła do wydarzeń praskiej wiosny w 1968 roku, kiedy na ulicach Pragi pojawiły się sowieckie czołgi.
Sami komuniści odarli Marthę ze złudzeń.

Rozczarowani Sternowie zatęsknili za ojczyzną i w 1970 roku podjęli starania o powrót do USA. FBI gotowe było przystać na wycofanie zarzutów o szpiegostwo, w zamian oczekując pełnej współpracy, czyli złożenia zeznań na temat siatki radzieckiej w Stanach. Ostatecznie po ponownym rozpatrzeniu sprawy, w marcu 1979 roku Sternów uznano za niewinnych. Jednak ze względu na niezapłacone w USA
podatki małżeństwo pozostało w Pradze. Mąż Marthy zmarł tam w 1986 roku w wieku 88 lat,
zaś ona w 1990 roku mając 82 lata.

Oceniając z perspektywy czasu swe działania Dodd pisała: „Nie zaprzeczamy, iż nasze antynazistowskie poglądy i głębokie pragnienie zapobiegnięciu wojnie światowej, i późniejsze myślenie o tym, jak uczynić socjalizm możliwym do zrealizowania w USA i ZSRR, doprowadziły nas do zajęcia pozycji ekstremistów o naturze idealistycznej i prosowieckiej, co skutkowało złą oceną sytuacji i wyjątkową naiwnością”.

Komentarze