Najpierw nazistka, potem agentka ZSRR. Szpiegowska historia ciekawsza niż fikcja

PRACA U PODSTAW

Po ponadczteroletnim pobycie w Rzeszy Dodd z trudem poznawała swą ojczyznę. Martha odnotowała wzrost nastrojów profaszystowskich w USA, wielu jej znajomych „otwarcie popierało Hitlera i jego metody”. W tej sytuacji wraz z ojcem zaangażowała się w prowadzoną kampanię antynazistowską. W ramach walki z faszyzmem rodzina Doddów wygłaszała odczyty oraz publikowała artykuły demaskujące reżim Hitlera. Była to dochodowa działalność, biorąc pod uwagę zainteresowanie Amerykanów tematyką
niemiecką.

Martha skupiła się też na pracy na rzecz ZSRR, do której wciągnęła męża Alfreda Sterna (pseudonim „Louis”). Usługi Amerykanki nie miały charakteru stricte wywiadowczego, gdyż do tego nie wykazywała predyspozycji ani chęci. Prowadząca bujne życie towarzyskie Martha zajmowała się pozyskiwaniem chętnych do współpracy z radzieckim wywiadem. „Liza” (pseudonim Dodd) zdołała m.in. zwerbować Jane Foster, pracownicę Biura Służb Strategicznych (poprzednika CIA), i jej męża George’a Zlatowskiego, który podczas służby w armii amerykańskiej dostarczał Sowietom informacji wywiadowczych. Małżeństwo Sternów nawiązało również znajomość z agentem NKWD Borisem Morrosem, oficjalnie hollywoodzkim producentem i wydawcą muzycznym. Początkowo nie zdawali sobie sprawy, że Morros był podwójnym agentem infiltrującym tworzoną przez nich siatkę szpiegowską.

Jednak Martha po 4 latach w nazistowskich Niemczech dobrze znała proces inwigilacji. Gdy zorientowała się, że agenci FBI ją śledzą, podejrzliwiej przypatrywała się swoim współpracownikom. Tymczasem sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna. W latach 50. XX wieku w USA nastąpiło apogeum histerii antykomunistycznej utożsamianej z działalnością senatora Josepha Raymonda McCarthy’ego
(tzw. makkartyzm). Ofiarami nagonki padli również Sternowie, wezwani w 1953 roku do stawienia się przed komisją HUAC (House Committee on Un-American Activities) dla wyjaśnienia swoich powiązań z ZSRR.

Martha postanowiła nie ryzykować ewentualnego aresztowania i pośpiesznie wyjechała do rządzonego przez lewicę Meksyku. Krok ten zaskoczył obserwujących ją agentów FBI, przekonanych że Sternowie wyjeżdżają tylko na wakacje. Początkowo przebywali w Meksyku nielegalnie, potem dzięki łapówkom uzyskali wymagane dokumenty.

Komentarze