Tajemnica świątyni w Małujowicach

Joanna Lamparska

Poszukiwaczka skarbów, podróżniczka. Autorka wielu książek o Dolnym Śląsku. Napisała m.in. „Zamkowe tajemnice” i „Tajemnicze zakątki. Przewodnik inny niż wszystkie”.

W murze po północnej stronie kościoła znajdowała się niegdyś furtka – została zamurowana, gdyż nikt nie chciał z niej korzystać. Wiejski parobek zamordował tam pannę, która wybrała innego. K.Góralski

Ściany świątyni w Małujowicach pokrywa niemal tysiąc metrów kwadratowych gotyckiego komiksu z rogatym Mojżeszem w roli głównej.

Te freski wyglądają dość dziwacznie. Aż osiem razy pojawia się na nich starszy rudzielec z brodą i z rogami – raczej krowimi niż diabelskimi. Nawet niewprawne oko zauważy, że na jednym z malowideł brodacz trzyma kamienne tablice. Tak, to Mojżesz, a wizerunek proroka z rogami wcale nie jest aż tak zaskakujący. Przecież Michał Anioł również doprawił swojemu Mojżeszowi rogi. Badacze uwielbiają rozprawiać o tych rogach, tłumacząc je na różne sposoby. Nie ma jednak wątpliwości, że jedna z najważniejszych postaci Starego Testamentu wygląda zupełnie inaczej niż zwykliśmy sobie to wyobrażać. Kto i dlaczego doprawił rogi prorokowi?

ŚREDNIOWIECZNE KOMIKSY

Rogaty Mojżesz to tylko ułamek tego, co można zobaczyć w kościele w Małujowicach koło Brzegu na Opolszczyźnie. Nie ma w Polsce drugiej świątyni, którą na powierzchni 900 m kw. pokrywałyby oryginalne gotyckie freski! Pomalowane w całości ściany i sklepienie nadają wnętrzu niepowtarzalny klimat i ciepło. Dziewięćdziesiąt cztery sceny z Nowego i Starego Testamentu ułożone są w szachownicę, jedno pole obok drugiego. Chrystus, Duch Święty, Trzej Królowie, sceny z raju – przygaszone kolory tańczą na ścianach i na stropie... W okolicy Brzegu odnaleziono lub udokumentowano gotyckie malowidła aż w osiemnastu miejscowościach. Połączył je Szlak Polichromii Brzeskich, który zaczyna się w Brzegu, dawnej siedzibie najdłużej panującej linii Piastów Śląskich. Stoi tu renesansowy zamek nazywany śląskim Wawelem i monumentalny kościół św. Mikołaja – jedna z największych gotyckich świątyń na Śląsku. To właśnie podczas jej odbudowy na początku lat sześćdziesiątych XX wieku nagle „pojawiły się” gotyckie polichromie prawdopodobnie z lat 1418–1428.

Podobne historie wiążą się również z innymi kościołami w okolicy. W Brzezinie 60 lat temu remontowane wnętrza „ujawniły” fragmenty polichromii z końca XV wieku. Kolorowe obrazy skrywał jednorodny tynk. I choć wszystkie osiemnaście świątyń to prawdziwe skarby, perłą w koronie jest kościół św. Jakuba Apostoła w Małujowicach, nazywany śląską Sykstyną. Żeby prawidłowo odczytać tutejsze obrazy, najpierw trzeba skonfrontować się ze średniowiecznym sposobem patrzenia na świat, ówczesnym pojmowaniem religii i tradycji. To – wbrew pozorom – wcale nie jest takie trudne. W czasach kiedy powstawały malowidła, nie było telewizji i internetu. Artyści malowali więc według własnego widzimisię.

Mieli problem z wyobrażeniem sobie tego, czego nie oglądali na własne oczy. Podobnie było z odbiorcą – jeśli nie widział obrazka, często nie był w stanie ogarnąć rzeczywistości, o której opowiadał mu ktoś inny. To samo dotyczyło kościelnych kazań. Dlatego już w połowie XIV wieku zaczęły powstawać w formie książkowej typologiczne zestawienia obrazów ze Starego i Nowego Testamentu. Te wykadrowane fragmenty Biblii pojawiały się również na ścianach kościołów.

W czasach nowożytnych zostały nazwane Biblia Pauperum, czyli „Biblia dla niepiśmiennych i ubogich”, przy czym bieda dotyczyła nie statusu materialnego, ale „duchowego ubóstwa”. Wierni, którzy nie potrafili czytać, mogli – słuchając kazań – równocześnie „oglądać je” na ścianach świątyni. Płomienne historie o grzechu pierworodnym czy inne przypowieści miały teraz swoje twarze, miejsce i scenografię. Podczas mszy nikt nie musiał wysilać wyobraźni. Widział wszystko dookoła siebie jak w wielkim komiksie.

BYK ŚWIĘTEGO HIERONIMA

W średniowieczu nikogo nie dziwił też Mojżesz z rogami mi. W biblijnej Księdze Wyjścia (34,29) znajduje się następujący ustęp: „Gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj z dwiema tablicami Świadectwa w ręku, nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem”. Hebrajskie litery „KRN” w oryginale tego tekstu mogą być interpretowane zarówno jako „karan”, czyli róg, jak i „kärän” – blask. Kiedy św. Hieronim ze Strydonu tłumaczył Stary Testament na łacinę, uznał, że nikt poza Chrystusem nie mógł promienieć światłem, więc wybrał tłumaczenie z zastosowaniem słowa „róg”, zamiast „promień” lub „blask” (cornuta esset facies sua).

Autor książek o Biblii J. Stephen Lang zauważa, że tłumaczenie świętego Hieronima w rzeczywistości opisuje Mojżesza jako „emanującego promienie, które przypominają rogi”. Zresztą we wczesnej sztuce żydowskiej często przedstawiano Mojżesza z promieniami bijącymi z jego głowy. Również w łacinie facies coronata, czyli twarz płomienna, i facies cornuta, twarz rogata, brzmią bardzo podobnie. I tak powstało całe nieporozumienie, dzięki któremu prorok przywdział na jakiś czas rogi.

Przekład Biblii dokonany przez św. Hieronima, znany jako Wulgata, nie ustrzegł się też innych błędów, szczególnie w Starym Testamencie. Jednak – jak widać – nie wszystko rogate jest złe, zaś małujowicki artysta, podobnie jak później Michał Anioł, nie zrobił żadnego błędu, choć Mojżesz z tutejszych polichromii wygląda dla nas, współczesnych, dość ekstrawagancko.

  • Kategoria: Polska
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 4/2014
  • c
Komentarze