Historia pałacu w Antoninie

Joanna Lamparska

Poszukiwaczka skarbów, podróżniczka. Autorka wielu książek o Dolnym Śląsku. Napisała m.in. „Zamkowe tajemnice” i „Tajemnicze zakątki. Przewodnik inny niż wszystkie”.

Piotr Kałuża

Żeglarz i poszukiwacz skarbów. Autor książek o zamkach i tajemnicach.

Pałac w Antoninie ma równie niezwykłą historię, co wnętrza

Kiedy wybuchła II wojna światowa, Michał Radziwiłł podarował pałac w Antoninie… Hitlerowi. Chopin, który uwielbiał to miejsce, musiał przewracać się w grobie!

W 1821 r. w położonym wśród lasów i stawów Antoninie zaczęła powstawać oryginalna rezydencja. Jej właścicielem był Wielki Namiestnik Księstwa Poznańskiego Antoni Henryk Radziwiłł. Jego drewniany pałac myśliwski miał mieć awangardową konstrukcję. Powstał na planie ośmiokąta, do którego przylegają cztery skrzydła. Trzykondygnacyjny hol ozdobiła w centrum wysoka kolumna – piec z przewodem kominowym wewnątrz. Architekt pragnął, aby kojarzyła się z rozpostartymi konarami drzewa i namiotem rozbitym na leśnej polanie. Niezwykły piec dekorowały dziesiątki łowieckich trofeów. Mieszkańcy pałacu oglądali je z wewnętrznych balkonów wokół głównego pomieszczenia.

Autorem projektu był Karl Friedrich Schinkel, budowniczy wspaniałych rezydencji dla pruskich władców. Pałac szybko stał się letnio-jesienną siedzibą Radziwiłłów, w której urządzali polowania, przyjmowali gości i – wspólnie z nimi – muzykowali. Pojawił się tu też młody Fryderyk Chopin. 

TRON NIE DLA ELIZY

Chopin zawitał do Antonina dwukrotnie – w 1827 i 1829 r. – przy okazji odwiedzin u swojej matki chrzestnej Anny ze Skarbków Wiesiołowskiej w niedalekim Strzyżewie. Młodziutki artysta (podczas pierwszej wizyty zaledwie siedemnastoletni) był nie tylko pod wrażeniem okolicy i pałacu, ale też jego mieszkańców. Antoni Radziwiłł uchodził za człowieka bardzo muzykalnego, sam śpiewał i grał na wiolonczeli, zaś jego starsza córka Eliza była wrażliwą, choć bardzo nieszczęśliwą osobą. Chora na gruźlicę, przeżywała  właśnie brutalnie zakończony romans z pruskim następcą tronu.

Kilka lat wcześniej, podczas pobytu Radziwiłłów w Karkonoszach (nazywanych wtedy Górami Olbrzymimi), Eliza zakochała się z wzajemnością w księciu Wilhelmie, późniejszym cesarzu Niemiec. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ale twarde prawa dynastyczne okazały się silniejsze od młodzieńczych uczuć. Choć matka Elizy, Luiza Pruska, była z królewskiej rodziny, jej córka nie mogła zostać żoną Wilhelma. Młody arystokrata ożenił się z obowiązku z księżniczką Augustą von  Sachsen-Weimar-Eisenach. A śliczna Polka, nazywana ze względu na zjawiskową urodę aniołem, leczyła teraz złamane serce przy rodzicach. Nigdy nie wyszła za mąż.

Chopin odwiedził Antonin w momencie, gdy kryzys sięgał apogeum. Eliza wiedziała już, że do małżeństwa nie dojdzie, a jednak miała wciąż nadzieję. Chopin komponował specjalnie dla księcia Radziwiłła i Elizy,  ta zaś naszkicowała dwa portrety kompozytora, kiedy uczył jej siostrę gry na fortepianie. Spokój sentymentalnego parku krajobrazowego wokół pałacu sprzyjał twórcom i zranionym wrażliwcom. „Jakże żywo stoją mi w pamięci dnie, w których to komponowałem! Było to w Poznańskiem, w otoczonym lasami zamku księcia Radziwiłła, w nielicznym ale bardzo doborowym towarzystwie. Rano polowaliśmy, wieczorem muzykowaliśmy” – po latach pisał o swojej pracy w Antoninie Fryderyk Chopin, pamiętający dyskretny urok pałacowej elegancji.

BULWAROWY KSIĄŻĘ

Elegancję pałacowego życia zburzył Michał Radziwiłł, urodzony w 1870 r. w Berlinie prawnuk Antoniego. Spokrewniony z Hohenzollernami, uważał się za Niemca. Babka Michała – Leontyna Radziwiłłowa nie znała języka polskiego i z wnukiem rozmawiała po niemiecku. Pelagii, matce chłopca, nie starczyło sił, żeby przeciwstawić się takiemu wychowaniu.

„Minio zaś był admiratorem Niemców, a już zwłaszcza Bismarcka. Czuł się Niemcem, nie Polakiem… Władza, bogactwo i siła, to mu imponowało u Niemców i wytwarzało uczucie pewnej wzgardy dla Polaków, którym tych wszystkich rzeczy właśnie brakowało” – pisała potem siostra księcia Małgorzata Potocka.

W oczach najbliższej rodziny Michał Radziwiłł uchodził za „zakałę rodu” i zdrajcę rodzinnych wartości. Jego kuzyn Krzysztof uważał, że „Michał był psychopatą na podłożu rodowej megalomanii i przyczynił naszemu nazwisku wiele wstydu, jako niepoczytalny właściciel ordynacji przygodzickiej w Poznańskiem i winowajca kilku głośnych małżeńskich nie tyle mezaliansów, ile wręcz skandali”. Krewni w leżących w zaborze pruskim dobrach Ordynacji Przygodzickiej Radziwiłłów nazywali księcia z Antonina renegatem i degeneratem.

Rodzina mówiła na niego „Rudy”, od koloru jego płomiennie czerwonych włosów. Choć pracował w dyplomacji (został sekretarzem ambasady rosyjskiej w Londynie – ważniejsze dla Rosjan było, że to książę, mniej istotne, że uważał się za Niemca), był chorobliwym hazardzistą. Nie spłacał pożyczek, wiele czasu spędzał w sądzie pozywany przez wierzycieli. Doprowadził odziedziczone po przodkach majątki do ruiny. Jego wybryki chętnie opisywała bulwarowa prasa.

  • Kategoria: Polska
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 6/2015
  • c
Komentarze