Dekada Gierka: Chudy finał tłustej dekady

Kazimierz Pytko

Reportażysta, podróżnik. Współpracownik "Focusa" i "Focusa Historii". Laureat Nagrody Kisiela.

Francuscy konsultanci prognozowali, że budowa Dworca Centralnego w Warszawie potrwa 10 lat. Polakom wystarczyły niespełna trzy East News

To były czasy! Polak latał w kosmos, grała u nas ABBA, budowano niemal 300 tysięcy mieszkań rocznie, rósł PKB i płace. I nagle wszystko się rypło. Co się stało?

Gdy kolejny sondaż wykazuje, że zdaniem milionów Polaków „dekada Gierka" to najlepszy okres w najnowszych dziejach kraju, można odnieść wrażenie, że zapominają o długach, zmarnowanych miliardach dolarów, pustych półkach, kilometrowych kolejkach po wszystko, pociągach tak zatłoczonych, że nawet miejsce na sedesie w toalecie było luksusem...

Tak się jednak składa, że ci, którzy chcąc nie chcąc musieli zajmować się spuścizną dekady - premierzy polskich rządów - zachowują się bardziej powściągliwie niż komentatorzy zza biurek. W przypadku liderów lewicy to zrozumiałe. Jednak również Donald Tusk potrafił powiedzieć: „To nie były dobre czasy, ale to nie były też czasy, które warto przekreślić. Akurat gospodarskie wizyty i inwestycje za czasów Gierka to jest raczej coś, co dobrze wspominam". A Jarosław Kaczyński uznał, że Gierek „działał w takich okolicznościach, jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny - w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach - to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów, wskazująca na to, że był komunistycznym, ale jednak patriotą".

CZYTAJ WIĘCEJ: Pod koniec lat 70. program jądrowy PRL był tak zaawansowany, że skonstruowanie przez Polskę własnej bomby wodorowej wydawało się tylko kwestią czasu. I wtedy w niewyjaśnionych okolicznościach zginął jego twórca

Gierkowski pomysł na unowocześnienie polskiej gospodarki i skok cywilizacyjny był dobry. Miał tylko jedną wadę - nie mógł się udać.

BUDUJEMY DRUGĄ POLSKĘ

57-letni Edward Gierek przejął władzę po starszym zaledwie o osiem lat Władysławie Gomułce, ale sprawiał wrażenie przybysza z innej epoki. Nienagannie ubrany, kontaktowy, władający dobrą polszczyzną, rzeczowy, zerkający odważnie na Zachód stanowił wręcz podręcznikowe uosobienie „socjalizmu z ludzką twarzą".

Stawał na czele partii i państwa w trudnym dla komunistów momencie. Po wydarzeniach grudniowych na Wybrzeżu, gdy ludowa władza kazała strzelać do ludu, jej wizerunek legł w gruzach. Nowy I sekretarz KC PZPR musiał więc natychmiast wykonać dwa posunięcia: uspokoić nastroje społeczne i odzyskać choćby szczątkowe zaufanie do rządzących. Nie było to łatwe, bo już po wymianie ekip rządzących zastrajkowali stoczniowcy w Szczecinie i włókniarki w Łodzi. Gierek stanął jednak na wysokości zadania. Odwołał wprowadzone przez poprzednika podwyżki cen żywności i zapowiedział ich zamrożenie. Na tym jednak nie poprzestał. Roztoczył wizję budowy „drugiej Polski", która „będzie rosła w siłę, a ludzie będą w niej żyli dostatniej".

Po siermiężnym Gomułce, dla którego nawet cytryna do herbaty była przejawem konsumpcyjnego rozpasania, Gierek obiecywał, że ogólnodostępne staną się samochody, kolorowe telewizory, a w ciągu 15 lat najbardziej deficytowe dobro - mieszkania. O dziwo, nie działał według zasady, którą zgrabnie ujmowało powiedzenie: „Jeśli partia mówi, że zabierze, to zabierze.

A jeśli mówi, że da, to mówi". On naprawdę dawał.

COŚ DLA KAŻDEGO

Tak jak zapowiedział, ceny pozostały na niezmienionym poziomie, a zarobki rosły. Z taśm w fabrykach w Bielsku-Białej i Tychach zjeżdżały syreny i małe fiaty; już w 1971 r. nadano pierwszy program telewizyjny w kolorze, rok później w sklepach pojawił się symbol „burżuazyjnego stylu życia" - coca-cola. Od Gdańska po Śląsk ruszyły gigantyczne inwestycje, które miały gruntownie zmienić obraz Polski jako zacofanego kraju rolniczo-przemysłowego.

  • Kategoria: Polska
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus Historia 5/2014
  • c
Komentarze