Agenci specjalni Jego Królewskiej Mości

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

Zapomniana sztuka wojowania

Kresowi wojownicy mieli jeszcze okazję pokazać swoją klasę w czerwcu 1694 roku. Ich 400-osobowy oddział zaatakował wtedy tatarską straż przednią niedaleko Tarnopola, ale wkrótce znalazł się w opałach w obliczu nadciągającej 40-tysięcznej armii. Polacy schronili się we wsi Hodów, budując umocnienia z płotów, beczek, wozów, stołów i drzwi chałup. Zza nich odpierali ciągle ponawiane ataki. Gdy skończyła się amunicja, ładowali lufy pistoletów grotami tatarskich strzał. Po sześciu godzinach walk i utracie około
dwóch tysięcy ludzi Tatarzy dali za wygraną i odeszli. W polskim obozie zginęło kilkudziesięciu żołnierzy, wśród pozostałych nie było żadnego, który nie miałby co najmniej kilku ran. Tatarskie strzały zwożono z pola bitwy wozami, a na same opatrunki dla rannych król Jan Sobieski musiał przeznaczyć 1000 złotych.
Bitwa pod Hodowem to jednak łabędzi śpiew staropolskiej sztuki wojennej. Zakończona w 1699 roku wojna z Turcją była ostatnią, którą można uznać za wygraną. Przez kolejne 317 lat Polska zwycięży już tylko w jednym konflikcie – wojnie z bolszewikami 1920 roku. 

  • Kategoria: Polska
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus 09/2016
  • c
Komentarze