Agenci specjalni Jego Królewskiej Mości

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

Groźne Lachy i miękkie Lachy

Aleksander Lisowski zmarł nagle w 1616 roku, jednak stworzona przez niego formacja przetrwała jeszcze 20 lat. Po wojnach moskiewskich lisowczycy ruszyli na zachód, stając się gotowymi na wszystko najemnikami. Pustoszyli Węgry, dotarli pod Wiedeń i do Czech, ale w 1620 roku znów zostali wezwani do Polski na wojnę z Turcją. Po czym ponownie wyruszyli na zachód. W lipcu 1622 roku dali przed austriackim arcyksięciem popis umiejętności, pokonując na koniach Ren. „Jeden przepłynął stojąc na grzbiecie konia. Niektórzy z pół Renu wystrzeliwali się z łuków po kilka razy w przód i w zad do dwu celów po obydwu brzegach ukazanych” – pisał kapelan i kronikarz oddziału ks. Wojciech Dembołęcki.
Takie wyczyny polskich żołnierzy zostały uwiecznione nawet w hymnie narodowym. Słowa „rzucim się przez morze” odnoszą się bowiem do desantu, który jazda pod wodzą Stefana Czarnieckiego wykonała 14 grudnia 1658 r., forsując półkilometrowej szerokości cieśninę morską Als Sund. Celem była zajęta przez Szwedów duńska wyspa Als. Liczące 780 żołnierzy polskie oddziały, walczące dla połączonej z Rzecząpospolitą antyszwedzkim sojuszem Danii, przy sięgającej zera temperaturze przeprawiły się łodziami, holując za sobą konie, i natychmiast ruszyły do boju. „Chorągiew każda, która wyszła z wody, zaraz na nieprzyjaciela skoczyła” – notował kronikarz. Sam Czarniecki jako dwudziestolatek służył u lisowczyków, a zdobyte tam umiejętności szlifował w wojnach z Tatarami i Kozakami. Ci ostatni bowiem w XVII wieku także stali się groźnymi przeciwnikami. 7 sierpnia 1649 roku w namiotach królewskich pod Toporowem pojawia się skrajnie wyczerpany 39-letni Mikołaj Skrzetuski, żołnierz z oblężonego Zbaraża. Aby przejść przez nieprzyjacielskie pozycje, musiał przepłynąć pełen gnijących trupów staw, ukrywać
się w trzcinach, czołgać w błocie. Pokonanie liczącej 46 kilometrów drogi zajęło mu kilka dni. Jednak Skrzetuski to weteran z 15-letnim stażem. Karierę zaczynał na Ukrainie w wojskach kwarcianych, które zastąpiły zreorganizowaną obronę potoczną. Niestety odsiecz dla Zbaraża z powodu słabości i tchórzostwa królewskich wojsk zakończyła się 16 sierpnia polską klęską pod Zborowem. Sam Jan Kazimierz, aby uniknąć kozacko-tatarskiej niewoli, zgodził się na wyjątkowo upokarzające warunki rozejmu. Obrońcy musieli wytrzymać jeszcze tydzień. Kiedy 23 sierpnia otwarto bramy obozu, Kozacy
chwalili „serdytych Lachow” (dzielnych, odważnych Polaków) ze Zbaraża, ale też śmiali się z „mikkich Lachow” ze Zborowa.

  • Kategoria: Polska
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus 09/2016
  • c
Komentarze