Agenci specjalni Jego Królewskiej Mości

Andrzej Fedorowicz

Dziennikarz, współpracownik organizacji pozarządowych, prowadzi szkolenia oraz projekty internetowe. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej.

Postrach Tatarów przybywa ze Śląska

Bernard Pretwicz pochodził ze Śląska, ze spolszczonej niemieckiej rodziny von Prittwitz. Miał 25 lat, gdy rozpoczął służbę na dworze Zygmunta Starego. Od razu rzucono go na głęboką wodę: woził listy królewskie, podróżował  za granicę w tajnych misjach, a nawet ściągał podatki. Jednak w ówczesnej Polsce nie można było marzyć o karierze, jeśli nie pokazało się odwagi i waleczności na polu bitwy. To dopiero było przepustką do prawdziwych elit.

Po dwóch latach służby u króla Pretwicz zaciąga się do chorągwi Mikołaja Sieniawskiego. W sierpniu 1531 roku wyróżnia się w bitwie z Mołdawianami oblegającymi zamek w Gwoźdźcu. Po objęciu przez zwierzchnika godności strażnika polnego koronnego zostaje dowódcą jednego z oddziałów straży przedniej. Po udziale w kilku mołdawskich kampaniach jest już rotmistrzem. Gdy w 1537 r. znów rozpoczynają się duże tatarskie najazdy na Podole, Pretwicz staje się prawą ręką Sieniawskiego.
Jego zadanie to pilnowanie szlaku kuczmańskiego, którym wyprawy Tatarów ruszają na Polskę. Pretwicz tropi czambuły, szuka miejsc, w których będą przeprawiały się przez rzeki, organizuje zasadzki. W czasie 70 zwycię- skich bitew odbija wziętych w jasyr ludzi, w pościgach zapuszcza się aż na tatarskie terytoria.
W 1542 roku, mając pod sobą zaledwie setkę ludzi, pokonuje 900-kilometrową trasę z Winnicy do Oczakowa i z powrotem do Baru, cały czas nękając wroga. O jego niebywałej intuicji w tropieniu Tatarów i umiejętności przewidywania ich zamiarów zaczynają krążyć legendy. Wyczyny Pretwicza goniącego Tatarów aż po Morze Czarne, wyzwalającego wziętych do niewoli i odbijającego zrabowane łupy, stają się
głośne w Rzeczypospolitej. Równie sławny jest wśród wrogów: budzi taki strach, że tatarskie matki zaczynają straszyć Pretwiczem niesforne dzieci. Powodem jest fakt, że rotmistrz stosuje wobec przeciwników identyczne metody jak oni sami – bierze ich w jasyr. „Ja tedy wziąwszy Pana Boga na pomoc i sprawiedliwość Jego Królewskiej Miłości poszedłem do nich, tamem ich pobił i wiele ich żywo pojmał, dzieci, żony pokłuł, podeptał, mszcząc się za krzywdy J. Kr. Miłości. A tamem koni wziął pięćset” – tłumaczył się w 1550 roku na sejmie w Piotrkowie z jednej ze swoich akcji, która spowodowała
protesty dyplomatyczne Turcji będącej w sojuszu z Tatarami.

  • Kategoria: Polska
  • Data:
  • Źródło:
    • Focus 09/2016
  • c
Komentarze