Bank na dnie oceanu

Joanna Lamparska

Poszukiwaczka skarbów, podróżniczka. Autorka wielu książek o Dolnym Śląsku. Napisała m.in. „Zamkowe tajemnice” i „Tajemnicze zakątki. Przewodnik inny niż wszystkie”.

Piotr Kałuża

Żeglarz i poszukiwacz skarbów. Autor książek o zamkach i tajemnicach.

Podwodna eksploracja to dochodowy interes. Skarby zatopione na dnie mórz zamieniły je w najbogatszy bank Ziemi

Kiedy eksploratorzy morskiej firmy poszukiwawczej Sub Sea Research (SSR) ujawnili, że znają lokalizację najdroższego wraku wszech czasów, od razu zastrzegli, że nie podadzą nazwy statku. Na potrzeby prasy i konkurencji nazwali go „Blue Baron”. „Zdajemy sobie sprawę, że wielu będzie chciało odebrać nam skarb” – oświadczył Greg Brooks, założyciel i jeden z dyrektorów firmy, a następnie przekazał tylko szczątki informacji. Jednak i te przyprawiły świat o zawrót głowy. W 1942 roku brytyjska jednostka „Blue Baron” wypłynęła z Europy w kierunku USA. Przewoziła zapłatę za wojenne dostawy w ramach tzw. lend-lease. Na pokładzie znajdowało się 10 ton sztabek złota, 70 ton platyny, 1,5 tony diamentów przemysłowych i 16 mln karatów brylantów. Ich wartość oszacowano na 2,6 mld funtów szterlingów. Statek nigdy nie dotarł do celu. Zatopiły go torpedy niemieckiego U-Boota. Sub Sea Research twierdzi, że wrak leży 244 m pod wodą, w odległości około 64 km od brzegu Gujany.

Treść list przewozowych sprawiła, że prawnicy SSR szybko postanowili położyć rękę na skarbie i zgłosili wniosek o prawo do znaleziska w amerykańskim federalnym sądzie marynarki. Teraz czekają na roszczenia zainteresowanych stron. Te zaś mogą pochodzić od rządów krajów, do których należał ładunek. Część znaleziska może przypaść Rosji, diamenty natomiast mogą być własnością Wielkiej Brytanii. Dlatego SSR postanowiła nie ujawniać nazwy statku, nie wiadomo więc, czy był własnością prywatną, czy też państwową. „Robimy wszystko zgodnie z literą prawa – twierdzi Brooks. – W najgorszym wypadku dostaniemy 90 proc. znaleziska, ale zamierzamy walczyć o całość”. Czyli o 2,6 mld GBP lub – jak liczą Amerykanie – 3,6 mld USD.

Komentarze